kwietnia 11, 2019

Szampon Pomarańcza & Bergamotka, Anwen

Szampon Pomarańcza & Bergamotka, Anwen
Anwen, Szampon Pomarańcza & Bergamotka do normalnej i przetłuszczającej się skóry głowy

Szampon Pomarańcza & Bergamotka wzbudził we mnie taki entuzjazm, że zgarnęłam go z Biorganic jak tylko przyjechała dostawa. Nowe szampony Anwen to chyba najlepsze pod względem składu produkty marki. Zwróciłam na nie uwagę przede wszystkim ze względu na brak Cocamidopropyl Betaine, ale doceniam również fakt, że nie ma tutaj także fenoksyetanolu, który do tej pory obecny był we wszystkich kosmetykach wymagających konserwacji. Nie panikuję widząc ten składnik, ale czuję się bezpieczniej kiedy nie ma go w inci.

Wraz z dwoma standardowymi szamponami w asortymencie Anwen znalazły się również wersje w piance. Definitywnie stanowi to rzadkość na rynku, jednak ja nie miałam w sobie na tyle odwagi, by się na nie zdecydować. Standardowo poczekam na opinie większych śmiałków. 

Szampon Pomarańcza & Bergamotka skierowany jest do skóry normalnej i przetłuszczającej się, a od wersji dla skóry suchej i wrażliwej różni się zawartością dwóch ekstraktów i dodatkiem glukonianu cynku. 

Anwen, Szampon Pomarańcza & Bergamotka skład recenzja blog

 Składniki (Inci)


Wspomniane dwa ekstrakty to wierzbownica (Epilobium Parviflorum) i mydlnica lekarska (Saponaria Officinalis). To głównie wierzbownica wraz z dodatkiem cynku ma za zadanie regulować pracę sebum. W wersji dla skóry suchej i wrażliwej w tym miejscu spotkacie ekstrakt z lnu i prawoślazu - najbardziej popularne zioła nawilżające. 

Realnie łagodne substancje myjące są subtelnie wspierane przez ekstrakty z shikakai, kolibła egipskiego, wspomnianą już mydlnicę, a także gipsówkę (przyznam, że nie wiedziałam, że te śliczne blogowe kwiatki zawierają w swoich korzeniach saponiny!) 

Miło jest również widzieć w składzie łagodzącą betainę, a także witaminę B3, która ma wielowymiarowe znaczenie w pielęgnacji włosów.


Anwen, Szampon Pomarańcza & Bergamotka opinie

Szampon Pomarańcza & Bergamotka, Anwen


Jeśli chodzi o przedłużenie świeżości włosów - przyznam, że do tej pory nie znalazłam żadnego szamponu, który diametralnie zmieniłby moją sytuację, a ta po zimowym noszeniu czapek jest naprawdę marna. 

Szampon Pomarańcza & Bergamotka nie rozbudza moich nadziei pod tym względem, ale muszę przyznać, że pewna subtelna różnica jest zauważalna. Częściej zdarza mi się, że wieczorem włosy nie są jeszcze za bardzo obciążone i oklapłe jak to zwykle miewały w zwyczaju. Nie jest to tak dobry efekt jaki daje mi napar z rozmarynu zastosowany w ramach płukanki, ale wziąwszy pod uwagę, że ten sposób jest znacznie bardziej czasochłonny w przygotowaniu - bez narzekania biorę co daje szampon ;)

Choć jestem przyzwyczajona do trudnych konsystencji łagodnych szamponów to od początku nie mogę wyzbyć się wrażenia, że szampon jest tępy i pozostawia na włosach jakąś powłoczkę, która praktycznie uniemożliwia mi czerpanie satysfakcji z umycia włosów! Przy drugim myciu problem znacznie maleje i bez tego nie jestem w stanie go używać. Przez to traci na wydajności, ale nie ma co narzekać, bo cena szamponu nie jest w żaden sposób zabójcza. 

Szampon Pomarańcza & Bergamotka pachnie nawet trochę tak jak i został nazwany. To dość ładny, choć sztuczny zapach słodkiej herbaty z cytryną. Takiej sypanej rozpuszczalnej herbaty w granulkach (która wywołuje całkiem sympatyczne skojarzenia jeśli za dzieciaka podjadało się ją babci na sucho ;). Całkiem miły na co dzień i -przede wszystkim- lekki! W przeciwieństwie do odżywek Anwen, przy których moje zmysły wymiękają. 

Sumarycznie wrażenia mam więc całkiem przyjemne. Ale nie wymagam też nadzwyczaj wiele od szamponu. Konsystencja jest trudna, ale to nic, do czego nie można przywyknąć. Skład jest bardzo miły dla oczu, a zapach zdecydowanie umila codzienne stosowanie. Przedłużenie świeżości włosów o tę odrobinkę jest dodatkowym, sympatycznym akcentem.

Czy nowości Anwen wpadły już w Wasze ręce? 
A może dopiero macie ochotę na któryś z szamponów? :)

marca 30, 2019

Be The Sky Girl, Peel me tender - peeling kwasowy

Be The Sky Girl, Peel me tender - peeling kwasowy
Be The Sky Girl, Peel me tender - peeling kwasowy opinie

Jak już napomkniałam w zestawieniu nowości kosmetycznych ostatnich miesięcy, mam jedno "ale" do marki Be The Sky Girl. Pakowanie kosmetyków w plastikowe torebki zabezpiecza ich wnętrzne przed konsumentkami, które bez oporów otwierają każdy produkt w sklepie. Jednak są też inne rozwiązania, które nie wiążą się z bolesną nadprodukcją śmieci. Nie żyję w duchu full zero waste i wiem, że nie da się zbawić świata od tej bolączki, ale w takich sytuacjach zastanawiam się - po cholerę?

Peel Me Tender również mógłby być serwowany w szklanym słoiczku, w większej pojemności. Tym bardziej, że wtedy chętniej stosowałoby się go systematycznie. Jest tego wart! 

Be The Sky Girl, Peel me tender blog

Be The Sky Girl, Peel me tender


To pierwszy raz kiedy mam styczność z kwasami w proszku. Moment, w którym Peel Me Tender łączy się z wodą jest niezwykle satysfakcjonujący! Powstaje sycząca, kremowa pianka, która lekko sunie po skórze! W pierwszym odruchu dość mocno szczypie, ale z czasem dyskomfort mija, a konsystencja zastyga na twarzy. 

Efekty nie powalają tuż po zmyciu peelingu ze skóry. Złuszczanie trwa jeszcze ze dwa dni, przynajmniej w moim przypadku. I dopiero wtedy skóra wydaje się być lepiej oczyszczona z martwego naskórka, gładsza i może nawet odrobinkę bardziej rozświetlona. Dla lepszych efektów na pewno warto byłoby stosować go systematycznie, na przykład raz w tygodniu.

Be The Sky Girl, Peel me tender - skład inci

Skład (Inci)


Kontrowersyjny jakiś czas temu talk tworzy bazę peelingu i to dzięki niemu po rozrobieniu z wodą Peel me Tender jest tak miły i delikatny dla skóry twarzy. Sam efekt pianki to połączenie kwasów z sodą. Przyznam, że w pierwszym odruchu miałam obawy, czy coś co przypomina rozpuszczające się kule kąpielowe powinno lądować na twarzy. Ostatecznie jednak uważam, że pomysł jest świetny, a skład bardzo sensownie opracowany.

Za złuszczanie naskórka odpowiada kwas azelainowy i kwas migdałowy oraz mocznik. Niezwykle miło widzieć w składzie również witaminę C i witaminę B3, o właściwościach rozjaśniających. Te dwie substancje w moim przypadku wykazują swoje działanie wyłącznie przy długofalowym stosowaniu, dlatego też już na początku wspominałam, że najchętniej zaopatrzyłabym się w pełny słoiczek Peel Me Tender zamiast dwurazowej saszetki.

Do tego wszystkiego dorzucono jeszcze ekstrakt z owsa, który słynie z właściwości nawilżających oraz łagodzących podrażnienia. 


Peel Me Tender Be The Sky Girl zrobił na mnie dobre wrażenie i chętnie włączyłabym go do stałej pielęgnacji jesienno- zimowej. Nie pogardziłabym innym, większym opakowaniem, ale co do działania nie mam zastrzeżeń. Wręcz uważam, że jest świetnie dopracowany. 

Mieliście już styczność z Be The Sky Girl? Jakie są wasze wrażenia? :)

marca 23, 2019

Polskie kosmetyki ranking nowości 2019

Polskie kosmetyki ranking nowości 2019
Od początku bieżącego roku pojawiło się kilka ciekawych nowości kosmetycznych. Stąd też pomysł na ranking najświeższych polskich kosmetyków. Jestem bardzo ciekawa czy taka forma wpisu przypadnie Wam do gustu! :) Produktów przybywa z tygodnia na tydzień więc zasadniczo rankingi mogłyby na stałe wpisać się w tematykę bloga.

Polskie kosmetyki ranking nowości 2019

Polskie kosmetyki - ranking


Być może coś z poniższych produktów jest Wam już dość dobrze znane, być może jednak coś zostanie przez Was uznane za godne zainteresowania. Jeśli mieliście styczność z poniższymi kosmetykami koniecznie dajcie znać o swoich wrażeniach! 

Ranking obejmuje głównie polskie kosmetyki (z jednym małym wyjątkiem), a o ich kolejności w zestawieniu decyduje nic innego jak potencjał. Szacowany zupełnie subiektywnie. 
Couleur Caramel - Mascara Revolution

1. Couleur Caramel - Mascara Revolution


Choć to z założenia ranking polskich kosmetyków nie mogłam oprzeć się pokusie dorzucenia jednego produktu marki francuskiej, dość dobrze znanej na polskim rynku. 

Obecność świeżynki Couleur Caramel na pierwszym miejscu zestawienia najprawdopodobniej nikogo zanadto nie dziwi. Mascara Backstage BIO to moim (i nie tylko moim) zdaniem najlepszy tusz naturalny dostępny na naszym rynku. Jej piękny skład idzie w parze z genialnym i wyraźnym efektem pogrubienia i wydłużenia rzęs! 

Najnowsza mascara Revolution ma więc dość wysoko postawioną poprzeczkę, ale już zaczynają mnie dochodzić pierwsze słuchy, że jest równie dobra jeśli nie lepsza od wersji starszej. Spójrzcie tylko na tą wyjątkową szczoteczkę! ;)

Skład INCI: Aqua (Water) - Glycerin** - Hydrogenated olive oil stearyl esters  - Acacia senegal gum* - Rosa damascena flower water* - Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax* - Sucrose Laurate - Glyceryl Behenate - Stearic acid - Palmitic acid -  Glycerol stearate - Bentonite - Butyrospermum Parkii (Shea) Butter* - Argania spinosa kernel oil* - Xanthan Gum - CHONDRUS CRISPUS (CARRAGEENAN) - Sodium hydroxide - Tocopherol - Benzyl alcohol - Dehydroacetic acid - Parfum (fragrance) - Lactic acid - HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL. [May contain +/-: CI 77499 (Irons oxide) - CI 77007 (Ultramarine blue) - Silica)]
Be The Sky Girl - PEEL ME TENDER Polskie kosmetyki ranking

2. Be The Sky Girl - peeling PEEL ME TENDER


Najnowszy peeling do twarzy Be The Sky Girl - Peel Me Tender przyciągnął moją uwagę przede wszystkim sypką formułą. Nie miałam styczności z kwasami w takiej formie (w zasadzie w ogóle nie miałam styczności z kwasem azelainowym i migdałowym), a mała saszetka to niezobowiązujący sposób na przekonanie się o ich skuteczności.

Generalnie Be The Sky Girl jako marka budzi we mnie odrobinę niechęć nadprodukcją plastiku - każdy kosmetyk pakowany jest w plastikową torebkę. Rozumiem obawy przed wścibskimi konsumentkami potrafiącymi obmacać krem od środka, ale naklejka zabezpieczająca naprawdę spełnia swoją funkcję. Daleko mi od życia full zero waste, ale takie rozwiązania są zwyczajnie pozbawione sensu.

Tak czy inaczej istnienie saszetki akceptuję i uznaję za ciekawy pomysł. Co więcej już nabyłam. Kwasy wzbogacone są tu dodatkowo rozjaśniającą witaminą B3 więc po takim zestawieniu mam nadzieję na wyraźne rezultaty.

Skład INCI: Talc, Avena Sativa Meal Extract, Azelaic Acid, Mandelic Acid, Urea, Citric Acid, Sodium Ascorbyl Phosphate, Sodium Bicarbonate, Cellulose Gum, Niacinamide, Sodium Starch Octenylsuccinate, Maltodextrin, Calcium Pantothenate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Silica

Polskie kosmetyki ranking nowości od Make Me Bio

3. Nowości od Make Me Bio


Po mydłach i żelach pod prysznic w wersjach Garden Rose i Orange Energy oraz serach do twarzy Make Me Bio zrobiło odważny krok w stronę kolorówki. Pomadki i róże o kremowych konsystencjach zapakowane w eleganckie kartoniki pojawiły się w ofercie końcem lutego. 

Być może jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że na naszym rynku tego typu produkty (o naturalnych składach) oferują wyłącznie marki pokroju RMS, Tata Harper i Inika. A więc definitywnie marki wyższej klasy. Zatem pomysł na zapełnienie tej niszy mógł być dobry. 

Na dokładkę Make Me Bio zaserwowało nam krem do rąk, który część z Was może już tak naprawdę znać. To podobno ten sam cytrusowy krem, który do tej pory pojawiał się wyłącznie w świątecznych zestawach. 
Esito maska liftingująca i peeling enzymatyczny nowości kosmetyczne

4. Nowości od Esito


Markę Esito wyróżnia fakt, że większość ich kosmetyków bazuje na wodzie z topniejących lodowców oraz zawiera bakuchiol. O ile niezupełnie wierzę we właściwości przypisywane wodzie lodowcowej tak uważam, że bakuchiol jest ciekawostką na naszym rynku. To roślinna postać witaminy E i - podobno- skuteczny zamiennik retinolu. 

Maska liflingująca zawiera także oligosacharyd z cykorii, który ma dawać natychmiastowe wrażenie liftingu skóry twarzy. Z kolei peeling enzymatyczny, bazujący na papainie, zawiera dodatkowo kwas migdałowy. Kosmetyki Esito zawierają więc sporo ciekawostek i wydają się być sensownie, nowatorsko opracowane, a jednak.. żadna próbka tych produktów nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia. Możliwe, że przy systematycznym stosowaniu wrażenia byłyby zupełnie inne dlatego nie przekreślam tego tematu.

Skład maseczkiAqua, Glycerin, Propanediol Dicaprylate*, Cetearyl Alcohol*, Cera Alba, Triticum Vulgare Germ Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Vitellaria Nilotica Seed Butter, Propanediol, Cichorium Intybus Root Oligosaccharides, Squalane*, Cocos Nucifera Oil, Vitis Vinifera Skin Powder, Cetearyl Glucoside*, Tocopherol, Wine, Bakuchiol, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Yogurt Filtrate, Sodium Hyaluronate*, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Caesalpinia Spinosa Gum, Sodium Stearoyl Glutamate*, Biosaccharide Gum-1*, Glyceryl Caprylate*, Maltodextrin, Benzyl Alcohol, Sodium Levulinate*, Sodium Anisate*, Dehydroacetic Acid, Sodium Phytate*, Citric Acid.

Skład peelingu: Aqua, Propanediol, Glycerin, Mandelic Acid, Niacinamide, Kaolin*, Carrageenan*, Cellulose Gum*, Maltodextrin, Papain, Ceratonia Siliqua Gum*, Sucrose*, Calcium Pantothenate, Magnesium Lactate, Alanine, Proline, Serine, Potassium Lactate, Phenethyl Alcohol, Magnesium Chloride, Sodium Citrate, Xanthan Gum, Sodium Phytate*, Urea, Sodium Hydroxide, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin

Nowa marka: Pure by Clochee

5. Nowa marka: Pure by Clochee


Pure to marka stworzona przez Clochee dla drogerii Hebe. Niestety mam pojęcia jak kształtują się ceny tych produktów w porównaniu do standardowego asortymentu Clochee, ale na pewno do wyboru jest sporo. Spokojnie można skompletować cały zestaw do pielęgnacji twarzy, nawet z uwzględnieniem różnic w rodzajach cery. 

Opinii odnośnie Pure jest na ten moment mało, jednak w najbliższym czasie zapewne będzie się ich pojawiać coraz więcej. Od Gosi (Krytyk Kosmetyczny) możemy na pewno dowiedzieć się co nie co o zapachach nowej serii.
4 Szpaki, Puszysty mus do ciała Wiosenny kosmetyki nowości 2019

6. 4 Szpaki, Puszysty mus do ciała Wiosenny


Pierwszego dnia wiosny 4 szpaki zaprezentowały wiosenną nowość w postaci puszystego musu do ciała. Ta propozycja na pewno spodoba się tym z Was, którzy jeszcze nie uporali się z suchością skóry po zimie i potrzebują bardziej odżywczych smarowideł. 

Wiosenny mus do ciała to połączenie maseł i olejów, którym zapach nadaje olejek z drzewa różanego wraz z jałowcowym, bergamotkowym i cytrynowym. Powinno być świeżo i przyjemnie ;)

Skład INCIButyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Potato Starch, Theobroma Cacao Seed Butter, Limonene, Citrus Aurantium Bergamia Peel Oil, Citrus Limon Peel Oil, Tocopheryl Acetate, Linalool, Aniba Rosaeodora Wood Oil, Juniperus Communis Fruit Oil, Citral
Be Organic, Krem pod oczy Awokado Polskie kosmetyki nowości

7. Be Organic, Krem pod oczy Awokado


Nie wiem czy producent usłyszał nasze biadolenia odnośnie zbyt dużej pojemności serum pod oczy, czy też objętość opakowania nowego kremu jest kwestią przypadku. W każdym razie miło jest widzieć 30ml tubkę, która to ma większą szansę, by zostać zużyta na czas.

Krem pod oczy Awokado Be Organic automatycznie wywołuje u mnie skojarzenia z blogowym hitem Martiny Gebhardt. Skład jest jednak znacznie bardziej różnorodny, a konsystencja na pewno będzie lżejsza niż masełkowy krem Martiny. 

Skład INCI: Aqua, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Isoamyl Laurate, Behenyl Alcohol, Cetearyl Olivate, Glycerin, Propanediol, Sorbitan Olivate, Persea Gratissima Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Chenopodium Quinoa Seed Extract, Acmella Oleracea Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Parfum, Centella Asiatica Extract, Sodium Levulinate, Lysolecithin, Sclerotium Gum, Sodium Hyaluronate, Sodium Benzoate, Sodium Anisate, Xanthan Gum, Pullulan, Potassium Sorbate, Citric Acid, Alcohol, Sodium Phytate
Polskie kosmetyki ranking nowości blog

Polskie kosmetyki ranking nowości 2019


Dość łatwo można wywnioskować, że moją największą ciekawość i nadzieję wzbudza mascara Revolution. Mimo to jako pierwszy w ręce wpadł mi peeling Be The Sky Girl, który pójdzie w ruch jeszcze w ten weekend. Ogromnie ciekawią mnie także róże - pomadki od Make Me Bio, ale wziąwszy pod uwagę, że na ten moment nie będę miała porównania do innych produktów o takiej konsystencji, najprawdopodobniej poczekam najpierw na Wasze opinie ;D

Wraz z nowym rokiem na rynku pojawiło się także moje serum Cactus Smoothie, o czym już większość z Was na pewno wie (choć staram się na co dzień nie zadręczać Was moją nadmierną ekscytacją w tym temacie ;). Definitywnie łapie się pod ranking polskich kosmetyków w kategorii nowości, jednak to zupełnie nie mi oceniać jego rangę. Zostawię Wam tu wyłącznie info, że w ten pierwszy wiosenny weekend dostawa jest zupełnie za free ;)

Tymczasem mówcie co z powyższych nowostek kosmetycznych najbardziej wpadło Wam w oko! Zapewne Wasz ranking miałby zupełnie inną kolejność? ;)

marca 08, 2019

D'Alchemy - Kosmetyki holistyczne

D'Alchemy - Kosmetyki holistyczne
D'Alchemy - Kosmetyki holistyczne opinie blog

Minimalistyczna, a zarazem hipnotyzująca oprawa graficzna D`Alchemy to nie jedyny aspekt, który wyróżnia markę na naszym rynku kosmetycznym. D`Alchemy to także piękna i spójna filozofia. 

Filozofia holistyczna zakłada powiązanie i wzajemne oddziaływanie wszystkich elementów we wszechświecie. Proces twórczy w tej filozofii to zamiana czegoś zwykłego w coś zupełnie doskonałego poprzez eliminację wszelkich niedoskonałości, przy pełnym szacunku wobec surowca, metod oraz samego obiektu. Najważniejszym i nieskończonym źródłem jest natura - to z niej pochodzą substancje, inspiracje i wiedza. (D`Alchemy)

Odrobinę zbyt górnolotnie? Być może. Jednak w tym konkretnym przypadku definitywnie stanowię podany grunt ;) Kosmetyki D`Alchemy od początku wydawały mi się dopracowane niemalże w każdym calu.

D`Alchemy Age Defence Broad Spectrum Remedy opinie

Age Defence Broad Spectrum Remedy

Krem na zmiany hormonalne i przebarwienia


Krem Age Defence stworzony jest dla skóry dojrzałej, tracącej jędrność i koloryt, ale też przewlekle suchej i z przebarwieniami. O ile nie jestem w stanie określić czy i jak poprawia elastyczność skóry oraz wpływa na zmarszczki, tak żywo podpisuję się pod skutecznością nawilżenia i odżywienia skóry suchej. Formuła jest cudowna! Wystarczająco bogata, by spełnić oczekiwania bardziej potrzebującej cery, a jednak nie na tyle ciężka, by przeszkadzać w jakiejkolwiek sytuacji. Stosunkowo rzadko na takowe trafiam i zawsze bardzo się cieszę.

Jeśli chodzi o kwestię przebarwień, niestety nie mogę powiedzieć, że zupełnie je niweluje. Warto tu jednak wziąć pod uwagę, że jestem rozwydrzona zimowym stosowaniem kwasów i przyzwyczajona do ekspresowych efektów. Tak czy inaczej śmiem twierdzić, że Age Defence stosowany na świeże zmiany alergiczne przyspiesza ich gojenie oraz, co ważniejsze, zapobiega utrwalaniu niedoskonałości. Innymi słowy - zapobiega powstawaniu przebarwień oraz z czasem znacznie zmniejsza te istniejące. Nie jest to efekt spektakularny i wymaga cierpliwości oraz systematyczności, ale jest zauważalny.

Skład to bajka, zobaczcie zresztą sami w linku poniżej. Moc witaminy C w naturalnej formie - w owocach camu camu, aceroli, hydrolacie z cytryny. Ciekawostką jest także kwiat acmella pełniący rolę roślinnego botoksu.

D`Alchemy, Age Defence Broad Spectrum Remedy

D`Alchemy, Age-Delay Eye Concentrate opinie

Age-Delay Eye Concentrate

Koncentrat pod oczy niwelujący oznaki starzenia


W tym przypadku określenie koncentrat może być w zasadzie dość trafne. Uroczy mały słoiczek Age-Delay Eye Concentrate to treściwa i mocno odżywcza formuła

Przyznam, że z natury preferuję zdecydowanie lżejsze konsystencje w pielęgnacji skóry wokół oczu jednak ciągłe stosowanie niechlubnego korektora Catrice (każdy ma jakieś grzeszki!) najwyraźniej wymaga ode mnie większego zaangażowania w ten temat, bo skóra wręcz się ucieszyła na tak mocną dawkę dobroci.

Age-Delay Eye Concentrate zapewnia przede wszystkim rewitalizację skórze zmęczonej i suchej. Stosuję go wyłacznie wieczorem i po całym dniu w makijażu przynosi zauważalną ulgę powiekom. Z kolei rano skóra sprawia wrażenie skutecznie odżywionej i bardziej wypoczętej.  

Składniki kremu zapewniają niejako poczucie dbałości o przeciwdziałanie zmarszczkom (miło widzieć ekstrakt z chlorelli!), jednak jeszcze milej byłoby widzieć więcej antyoksydantów ;) Najbardziej doceniam zestawienie naturalnie łagodzących substancji - mamy tu m.in nagietek, rumianek, lawendę, lipę.. to jest coś, czego moja skóra wyraźnie ostatnio potrzebowała.

D`Alchemy, Age-Delay Eye Concentrate

D`Alchemy Super Rich Multi-Hydrator opinie

Super Rich Multi-Hydrator

Bogaty krem do cery przewlekle suchej


Super Rich Multi-Hydrator również jest dostosowany do potrzeb skóry dojrzałej jednak ze szczególnym uwzględnieniem problemu niedostatecznego nawilżenia skóry. O dziwo w tym przypadku formuła jest znacznie lżejsza w porównaniu do bogatej konsystencji kremu Age Defence. Mówiąc szczerze byłam przekonana, że będzie odwrotnie. 

Dla mojej cery ten krem solo to za mało! Po chwili od wchłonięcia skóra domaga się więcej. Łatwym i przyjemnym rozwiązaniem jest, jak zwykle, zastosowanie warstewki nawilżającego serum pod spód (w moim przypadku obecnie różane serum Aromatica). Jednak nie celowałabym tu w określenie Super Rich, ani nie kierowała kremu do posiadaczek skóry przewlekle suchej. Taka skóra potrzebuje nie tylko porządnego nawilżenia, ale też mocno ochronnej warstwy zabezpieczającej przed utratą wody. I o ile pierwsza funkcja jest jak najbardziej spełniona, tak formule odrobinę brakuje treściwości. Dla skóry normalnej i mieszanej będzie perfekcyjny! 

Mimo to Super Rich Multi-Hydrator posiada cechę, która rozłożyła mnie na łopatki i sprawiła, że polubiłam go nawet bardziej niż bogaty Age Defence, znacznie lepiej dopasowany do potrzeb mojej skóry. Zapach! Jedliście w dzieciństwie lody kaktusy? Wyjadaliście wierzchnią warstwę nie mogąc jej się oprzeć? Ten krem pachnie właśnie jak ta warstwa - słodko, smacznie, kaktusowo! :D Kocham go na swojej skórze i jestem zupełnie uzależniona. 

Skład, bogaty w oleje i masę ekstraktów, możecie podpatrzeć na stronie D`Alchemy:

D`Alchemy, Super Rich Multi-Hydrator

Kosmetyki D`Alchemy recenzja blog

D'Alchemy - Kosmetyki holistyczne


Podsumowując - kosmetyki D`Alchemy to nie tylko ekskluzywne opakowania. To także piękna filozofia mająca odzwierciedlenie w bogatych zestawieniach naturalnych składników. To zdecydowanie produkty wyższej klasy. Wszystko tu jest spójne, współgra i cieszy podczas codziennego użytkowania. Warto poznać te produkty na własnej skórze, własnymi zmysłami ;) 

Jakie są Wasze wrażenia odnośnie D`Alchemy? :)

marca 03, 2019

La Le, Suflet z różową glinką i olejem z czarnuszki

La Le, Suflet z różową glinką i olejem z czarnuszki
La Le, Suflet z różową glinką i olejem z czarnuszki opinie

Suflet do twarzy La Le był jednym z kilku uroczych upominków mikołajkowych od Gosi (Krytyk Kosmetyczny). Od początku wzbudzał różnorodne uczucia. Po pierwsze inci i polskie tłumaczenie składu nieco się rozjeżdżają. Po drugie.. zapach czarnuszki. O ile bardzo ją lubię, tak nie byłam pewna czy dam radę spędzić z tym aromatem pół lub cały dzień. 

Ostateczne wrażenia są jednak znacznie mniej sceptyczne ;) 

La Le Suflet opinie

La Le, Suflet z różową glinką i olejem z czarnuszki


Suflet ma bardzo lekką formułę, w związku z czym zawsze stosuję go na jakiś nawilżający żel (ostatnio Aromatica). W innym wypadku moja skóra po chwili domaga się dodatkowej uwagi i bardziej treściwych konsystencji. Na dłuższą metę potrafi wyschnąć na wiór w przeciągu kilku dni. 

Koniecznie należy odczekać chwilę, aż skóra wchłonie znaczną część nawilżającej powłoczki i dopiero wtedy aplikować sulfet La Le. Inaczej konsystencja zacznie się rozmazywać, nie będzie się też skutecznie wchłaniać.

Suflet może nadać skórze przyjemny efekt matujący (lub zniwelować skutki aplikacji nawilżającej powłoczki, która potrafi pozostawić efekt błyszczącej skóry), ale nie utrzymuje się to długo. 

La Le, Suflet z różową glinką skład inci

Skład (inci)


Czas na zabawę znajdź różnice. Wspomniane wcześniej rozbieżności pomiędzy inci, a polskim tłumaczeniem składu obejmują glinki (na górze mamy glinkę różową, na dole zieloną) oraz zawartość gliceryny. Wziąwszy jednak pod uwagę kolor konsystencji (widoczny na poprzednim zdjęciu) skłaniam się ku wersji pierwszej. 

Skład jest prosty, a jednak bardzo ciekawy i robi dobre wrażenie podczas codziennego użytkowania. Co prawda olej lniany mam zakodowany jako mocno komedogenny i nie odważyłabym się polecić go do pielęgnacji skóry tłustej, ale wiem, że polecany bywa więc nie będę zanadto polemizować. 

Olej z czarnuszki jest już bezsprzecznie świetnym wyborem i nadaje sufletowi żywy, urzekający zapach (nie użyjecie jednak tych określeń jeśli za czarnuszką nie przepadacie. mój chłopak notorycznie się na niego skarży.) Jestem jednak w stanie dać sobie rękę uciąć, że kompozycja zapachowa dodaje sufletowi jakichś lekko różanych nut i sprawia, że ogólny aromat jest jeszcze ciekawszy. 

Różowa glinka zdaje się odpowiadać za efekt matujący i odświeżający. Podczas codziennego stosowania daje mi również emocjonalne poczucie działania antybakteryjnego, co sprawia, że chętniej sięgam po suflet w przypadku zmian, zadrapań i innych ewenementów.

La Le, Suflet z różową glinką blog

La Le, Suflet do twarzy


Choć producent wspomina o tym, że suflet z różową glinką przeznaczony jest również dla skóry suchej, niestety nijak nie mogę się z tym zgodzić. Zestawienie składników, lekkość konsystencji i efekt matujący łączą się dla mnie w logiczną całość w przypadku pielęgnacji skóry tłustej oraz problematycznej. 

Nie mówię, że absolutnie nie można go używać posiadając skórę suchą. Jednak nie warto eksperymentować z nakładaniem go solo, warto zabezpieczyć się dodatkowo jakąś mocno nawilżającą formułą.

Mimo wszystko bardzo go lubię. Nie jest tak, że tylko słowo "suflet" na etykiecie czyni go wyjątkowym, jest nietuzinkowy również w swojej formule. Mimo prostego składu potrafi na swój sposób zauroczyć. A już szczególnie jeśli lubicie zapach czarnuszki :)

Znacie manufakturę La Le? 
Być może macie coś jeszcze godnego uwagi?

lutego 16, 2019

Lily Lolo, Big Lashes mascara

Lily Lolo, Big Lashes mascara
Lily Lolo, Big Lashes tusz do rzęs czy warto

Po kilku opakowaniach mascary Backstage Bio Couleur Caramel, kiedy w końcu uwierzyłam, że naturalny make up oczu jest wykonalny i nawet przyzwoicie trzyma się w ciągu dnia.. entuzjastycznie kupiłam nowość od Lily Lolo. 

Pierwsza edycja tuszu tej marki - Natural Mascara zbiera pozytywne opinie. Ale mi zachciało się spróbować tej dziwacznej szczoteczki, którą posiada wersja Big Lashes. No i ostatecznie sama nazwa też zrobiła swoje.. kto by nie chciał grubych i długich rzęs bez zbędnego wysiłku?

Lily Lolo, Big Lashes tusz do rzęs opinie


Lily Lolo, Big Lashes mascara


Choć Couleurowa szczoteczka w porównaniu z powyższą była drobniutka i zgrabna, do propozycji Lily Lolo można przywyknąć z dnia na dzień. Jest spora, owszem, ale całkiem sprytnie skonstruowana. 

Pozwala na dokładne pokrycie rzęs w zaledwie dwóch ruchach. Jednocześnie dba o to, by rzęsy w zewnętrznym kąciku były wystarczająco dobrze podkreślone, a to ogromnie ważna rzecz w przypadku posiadaczek mini oczu. W zasadzie to chyba głównie dzięki temu skradła moją sympatię.

Lily Lolo, Big Lashes mascara opinie


Jeśli jednak chodzi o konsystencję samego tuszu to tu niestety nie jest tak kolorowo. W moim przypadku mascara sprawdzała się poprawnie przez niecałe dwa tygodnie (!). Efekt w rzeczy samej był świetny - pogrubione i wydłużone rzęsy ze szczególnym uwzględnieniem zewnętrznych kącików.. bosko! Nawet trwałość w ciągu dnia wydawała mi się jakaś lepsza niż w przypadku Couleur. Choćby w przypadku łzawienia oczu. Nigdy nie zauważyłam, żebym była tragicznie rozmazana, co zdarzało mi się z poprzednikiem.

Jednak dwa tygodnie to zdecydowanie za krótki okres trwałości dla tego typu produktu.. i nie da się z tym zrobić zupełnie nic. Żadne psikanie szczoteczki hydrolatem i tonikiem nie pomaga (w ten sposób zawsze jeszcze ciut przedłużam żywotność tuszu Couleur). Już jedna warstwa mascary okrutnie zbija rzęsy w grudy po czym zaczyna się wykruszać. 

Lily Lolo, Big Lashes mascara recenzja blog

Być może trafiłam na kaprawą partię (zaczynam mieć wrażenie, że naturalne tusze są okropnie wrażliwe na wszelkie czynniki) lub może jako dość nowy produkt Big Lash potrzebuje jeszcze udoskonalenia? Gdyby w tym momencie Lily Lolo ogłosiło, że formuła została choć odrobinkę zmieniona chętnie brałabym go jeszcze raz! Szczoteczka była genialna, a efekt bardziej niż satysfakcjonujący. 

Jakie macie wrażenia odnośnie naturalnych mascar?
A może macie jakieś sposoby na ratowanie przedwcześnie umierającego tuszu? :D

lutego 09, 2019

Aromatica, Rose Absolute First Serum

Aromatica, Rose Absolute First Serum
Aromatica, Rose Absolute First Serum opinie

Na markę Aromatica trafiłam dzięki Gosi w jednym z tych momentów, w których nowinki kosmetyczne przestały robić na mnie jakiekolwiek wrażenie, a ja byłam święcie przekonana, że znam już wszystkich producentów oferujących kosmetyki naturalne w Polsce (jakby to rzeczywiście było wykonalne..). 

Aromatica to marka koreańska, co już wywołuje u mnie pewnego rodzaju sentyment, bo oczywiście nie ominął mnie boom na koreańską pielęgnację i jeszcze zanim przestawiłam się na kosmetyki naturalne miałam swoich ulubieńców w tej kategorii. Bardzo miło wspominam.

Aromatica, Rose Absolute First Serum recenzja blog

Aromatica, Rose Absolute First Serum


Moje serum pochodzi z Azjatyckiego Domu Piękna, gdzie trafiłam na przyjemną promocję. Wciąż zresztą możecie się na jakąś załapać ;) Jeśli jednak będzie Wam zależało na tym konkretnym produkcie - serum obecnie jest dostępne na Ekobieca.pl.

Czy warto? Jeśli należycie do osób, które zawsze muszą być w posiadaniu solidnego nawilżacza - jak najbardziej! Rose Absolute First Serum wyróżnia się sporą pojemnością jak na tego typu produkt. Ma również bogaty i naprawdę ładny skład. 

Powiecie, że można z łatwością zastąpić go kwasem hialuronowym lub żelem aloesowym i będę zmuszona po części przyznać Wam rację. Podstawowym zadaniem serum jest w rzeczy samej zapewnienie odpowiedniego nawilżenia skórze. Jednak obecne w składzie ekstrakty oraz rozjaśniająca witamina B3 dla mnie stanowią bardzo wartościowy element.

Aromatica, Rose Absolute First Serum serum różane skład

Serum przede wszystkim wyraźnie łagodzi skórę. Zarówno w przypadku jakichś krostek, podrażnień od zimna i suchego powietrza, jak i nawet w przypadku zakatarzonego nosa ;) W tych cięższych przypadkach różnica jest widoczna już po nałożeniu serum na noc. 

W kwestii rozjaśnienia przebarwień nie powinnam się wypowiadać, bo do tej pory nie spotkałam nic, co zrobiłoby na mnie piorunujące wrażenie. Całkiem możliwe, że witamina B3 przyśpiesza rozjaśnianie skóry jednak nie jest to tak namacalny efekt jak na przykład funkcja łagodząca. Tak czy inaczej cenię ten składnik w kosmetykach ze względu na właściwości anti-aging i ogólno wzmacniające.

Ale przede wszystkim! Serum całkowicie skutecznie nawadnia skórę. Nie wysycha tak szybko jak np. żel aloesowy więc nie powoduje konieczności natychmiastowego nałożenia kremu lub serum. Konsystencja jest żelowa, lekka, a jednak tworzy na skórze delikatną warstewkę ochronną. 

Pięknie współgra zarówno z lekkim, jak i bogatszym kremem oraz idealnie uzupełnia pielęgnację olejami lub serami olejowymi. Do tego jest naprawdę mega wydajne.

Aromatica, Rose Absolute First Serum inci skład

Aromatica, Rose Absolute First Serum - skład


Swoje cudne właściwości łagodzące serum zawdzięcza betainie, allantoinie i pantenolowi, a także ekstraktom z aloesu, róży i nagietka. Działanie wspomnianej już wcześniej witaminy B3 wspiera adenozyna. Przypisuje jej się podobne właściwości zarówno w kwestii prewencji przeciwzmarszczkowej, jak i rozjaśniającej (oraz porostu włosów i regulacji sebum). 

Ciekawostką jest ekstrakt z amli czyli indyjskiego agrestu niezwykle bogatego w witaminę C. Funkcję antyoksydacyjną pełni też ekstrakt z bzu czarnego, a ekstrakt z malin ma za zadanie działać przeciwzapalnie i antybakteryjnie.

Całość okraszona jest zapachem czystego olejku z róży. Pięknej, świeżej, żywej róży. Nie mylić z duszącym geranium.


Ze względu na skład, konsystencję i działanie polecałabym to serum dla każdej cery. Ale..your mileage may vary.. więc nie biorę tego na siebie ;) Nie polecam w przypadku głębokiej awersji do nawet odrobinę lepkiej powłoczki na skórze i w przypadku nietolerancji gliceryny. W pozostałych przypadkach zachęcałabym gorąco. Jestem z niego bardzo zadowolona :)

Znacie Aromaticę? :)

Copyright © 2016 Le Bleuet Blog , Blogger