listopada 16, 2017

Iherb

Iherb

Zakupy z Iherb to zawsze ogromna radość. Owszem, nigdy nie wiadomo do końca czy paczka dojdzie, czy cła jej po drodze nie narzucą, czeka się co najmniej tydzień, a zwykle dwa. Ale asortyment jest tak boski, że moim zdaniem warto i jeszcze raz: warto!

Jak już wspominałam przy okazji październikowych nowostek - tym razem zakupy robiłam z listą Happy Rabbit (I sprawdzając składy. Coby znów nie trafić na krem do rąk z SLSem). W jej poście znajdziecie też kod rabatowy, którego możecie użyć jeśli planujecie swoje pierwsze zakupy w tym miejscu.


Andalou Naturals, Tonik Age Defying


Jeden z kilku toników, który dłuższy czas miałam ochotę sprawdzić. Andalou bardzo polecała Anula. Okazało się jednak, że akurat mój fioletowy najmniej.. taki mój szczęśliwy traf!

Tak czy inaczej pierwsze wrażenia są naprawdę miłe. Mimo tego, że czuję tam różę nie przeszkadza mi ona nadmiernie. W zasadzie zapach toniku opisałabym jako różę wyrwaną z ziemi wraz z korzeniami. Jednak, o dziwo, nawet mi się to podoba!

Atomizer też jest miłą odmianą od Lushowego sprayu, który najsubtelniejszy nie jest. Na twarzy ląduje po prostu miła mgiełka. 


Acure Organics, odżywka Smooth + Manageable


Jak to cudo pachnie nieziemsko! Zupełnie jak kokosowe perfumy Yves Rocher, które ubóstwiam. To dla mnie przemiłe zaskoczenie, że spotkałam ten zapach w produkcie wegańskim, cf i z przepięknym składem. Jeśli tylko działanie odżywki okaże się równie piękne to oficjalnie mianuję ją moim produktem roku.


Acure Organics, Brightening Facial Scrub


Z asortymentu Acure uwagę przyciągnął też peeling do twarzy. Głównie przez wzgląd na mało konwencjonalną konsystencję. 

Zielona papka nie pachnie najpiękniej, ale przynajmniej nie jest to zapach czystej Chlorelli. Po pierwszych użyciach mam jak najbardziej miłe wrażenia - miękka, gładka i oczyszczona skóra, chętna przyjmować kolejne dobra.


Desert Essence, Krem do rąk Pumpkin Spice


Dyniowy kremik musiał wylądować w koszyku jak tylko go zobaczyłam. O tej porze roku wydał mi się po prostu niezbędny do szczęścia. Zdaje się, że to jedyny produkt w tej serii, ale mam nadzieję, że zmieni się to w przyszłości, bo jest naprawdę świetny.


Chusteczki do demakijażu Pacifica & Alba Botanica


Chusteczki Pacifica mignęły mi gdzieś kiedyś i momentalnie urzekły hasłem "na wodzie kokosowej". Jestem zdeklarowaną zwolenniczką nasączanych chusteczek do demakijażu. Niestety do tej pory moje wybory nie były chwalebne. To jedna z moich ostatnich kosmetycznych niezdrowych słabości. Przyszedł czas, by i to zmienić. 

A żeby było milej do kompletu wzięłam też hawajskie chusteczki Alby.


Zamawialiście już z Iherb? A może właśnie planujecie?
Co najbardziej zaciekawiło? ;)

listopada 13, 2017

Be Organic: Serum pod oczy & coś dla ciała + KONKURS

Be Organic: Serum pod oczy & coś dla ciała + KONKURS
Minął już prawie miesiąc od kiedy dorwałam się do produktów Be Organic. Mogłabym jeszcze chwilę wstrzymać się z recenzjami, ale z tym postem wiąże się też miła niespodzianka dla Was i już dłużej nie wytrzymam ;D

W tym czasie starałam się jak najczęściej używać tych właśnie kosmetyków, by móc jak najszybciej podzielić się z Wami wrażeniami. Od pewnego czasu ów wrażenia utrzymują się już stabilnie więc to chyba właściwy moment ;)

Be Organic blog opinie składy recenzje

Be Organic


Od pewnego czasu staram się celować wyłącznie w marki, które są realnie cruelty free. Ewa (Happy Rabbit) od dawna zajmuje się szukaniem i sprawdzaniem takich producentów. A Be Organic dumnie plasuje się w jej lipcowej aktualizacji

Kiedy więc dostałam możliwość sprawdzenia kilku wybranych produktów tej marki podjęłam się chętnie, bo im więcej sprawdzonego asortymentu z cyklu CF tym lepiej! ;)

Be Organic, Serum pod oczy skład Inci opinia blog

Serum pod oczy


Dla mnie produkty tego typu to wciąż teren niezbadany. Ale mimo, że piwa bez dowodu wciąż nikt mi nie chce sprzedać to 30stka tuż tuż na karku i czas najwyższy pomału wgłębiać się w temat ;)

Nie wypowiem się w kwestii obiecanego przez producenta wizualnego efektu liftingu, bo nawet nie jestem pewna czy mojej papuśnej twarzy to w ogóle może mieć zastosowanie. Mogę natomiast powiedzieć, że serum spełnia moje potrzeby nawilżenia skóry wokół oczu. Podoba mi się też efekt delikatnego, przyjemnego ściągnięcia skóry, który pomaga mi odzyskać wzrok o poranku, po zbyt długim przesiadywaniu przed kompem albo pod wieczór kiedy dopada mnie zmęczenie. Prawdę mówiąc po misiu The Saem jestem do tego efektu przyzwyczajona i obawiam się, że już zawsze będę go wymagać w tego typu produktach.

Serum nie podrażnia mnie, ani nie migruje. Ale też - odrazu mówię- nigdy nie miałam z tym większych kłopotów. Wchłania się też na tyle szybko, że nie mam problemów z make upem nawet tuż po aplikacji. 

Jest więc raczej kompletnie bezproblemowe i użyteczne, spełnia wszystkie funkcje, które są dla mnie istotne. Jeśli miałabym się czegoś przyczepić to pewnie byłaby to pompka, która dozuje zdecydowanie za dużo. Wystarcza mi nie tylko na oczy, ale i na czoło albo w ogóle całą twarz (no bo co potem zrobić z tym? :D). Pojemność buteleczki też mogłaby być mniejsza, bo te 50 ml - mam wrażenie- wystarczy mi na jakieś dwa lata, a ileż można tego samego używać? ;D Tak pół żartem pół serio, bo w tej perspektywie to drobnostki, które komuś równie dobrze mogą przypaść do gustu ;)

Be Organic, Masło do ciała, Szałwia & Miłorząb blog skład inci

Masło do ciała, Szałwia & Miłorząb


Jak się już pewnie domyślacie to właśnie hasło Szałwia & Miłorząb sprawiło, że nie mogłam przejść obojętnie wobec tego konkretnego produktu. Uwielbiam zioła w pielęgnacji, a jeszcze bardziej ich zapach. Pod tym względem jednak spotkał mnie mały osobisty zawód, bo zabrakło mi ukochanych olejków etrycznych w kompozycji zapachowej. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób syntetyczne zapachy to opcja znacznie bezpieczniejsza pod względem podrażnień i uczuleń, ale dla mnie to już nie ten sam urok natury.

Nie zmienia to faktu, że zapach jest przyjemny - delikatny, kremowy z jakąś słodką nutką ziołową. Brak olejków eterycznych rekompensują mi tytułowe ekstrakty i dwaj ulubieńcy - olej z krokosza i masło shea.

Be Organic, Masło do ciała, Szałwia & Miłorząb blog recenzja opinie

Prawie zgadzam się z producentem w kwestii uniwersalności masła. Kierowane jest do wszystkich rodzajów skóry i rzeczywiście każdy powinien być zadowolony ze stopnia nawilżenia jakie daje. Co prawda zimą moja sucha skóra niewzruszenie żąda maseł i olejów w czystej postaci, ale obecnie, porą jesienną, wciąż wydaje się być zadowolona z działania Be Organic. Masło nie jest ani zbyt tłuste, ani zbyt lekkie. Po prostu przyjemne w użytkowaniu :)

Co mnie niezmiernie zaciekawiło to saszetka z szałwią do własnoręcznego zasadzenia. W każdym pudełeczku znajdziecie nasiona, które możecie wychodować ❤ Piękny patent! Moje już wylądowały w doniczce i choć rośliny z natury nie lubią ze mną mieszkać to i tak entuzjazm jest wielki :D

Be Organic, Krem do rąk Korzeń Maca & Cupuacu skład opinie inci blog

Krem do rąk Korzeń Maca & Cupuacu


Podobnie jak w przypadku masła krem przyciągnął moją uwagę ze względu na korzeń maca. Tutaj zapach jest już bardziej intensywny i nie wiem czy każdemu przypadnie do gustu. Ja straszliwie go polubiłam i jeśli doceniacie mniej konwencjonalne kompozycje - też prawdopodobnie będziecie zafascynowani. 

Zgodnie z informacją na przodzie etykiety krem nie pozostawia tłustej warstwy. Podobnie jak masło powinien przypaść do gustu każdemu pod względem konsystencji. Spora zawartość gliceryny, moim zdaniem, robi tutaj naprawdę dobrą robotę. Doceniam też betainę i bisabolol, które łagodzą i wspierają regenerację, a i kilka świetnie skomponowanych olejów.

Konkurs! Be Organic blog masło do ciała, krem do rąk, serum pod oczy

Konkurs!


Podsumowując wrażenia po użytkowaniu tych trzech produktów wydaje mi się, że Be Organic tworzy realnie uniwersalne kosmetyki. Często przejście na bardziej naturalną stronę mocy wiąże się z uszczknięciem odrobiny komfortu (lejące szampony, zbite masła..), w tym przypadku konsystecje nie odbiegają od standardowych, a jednak składy są znacznie lepsze niż te z drogerii. Formuły opracowane są tak, by były satysfakcjonujące dla jak największej liczby osób. Do tego dochodzi kwestia nietestowania na zwierzętach :) Jednak, jak wszystko, warto to sprawdzić na własnej skórze.

Dlatego tym bardziej cieszę się, że dokładnie taki sam zestaw powędruje do rąk zwycięzcy konkursu! ;D Wszelkie szczegóły w formularzu! Czas do 26.11, by paczucha zdążyła dojść na Mikołaja! ;D








listopada 09, 2017

Październikowo- listopadowe nowostki

Październikowo- listopadowe nowostki

Od pewnego czasu w comiesięcznych postach z cyklu zakupy pojawiają się rzeczy niezupełnie kosmetyczne. Podobnie jest w kwestii blogowych recenzji. A wszystko dlatego, że oczami dziecka odkrywam świat zdrowej żywności i jaram się nim jak na początku fascynacji kosmetykami naturalnymi.

Dochodzą mnie zresztą słuchy, że na przykład herbatkami kilkoro z Was udało mi się zarazić ;) Pozwalam więc sobie kontynuować niecny plan, chyba że będziecie mocno protestować przeciwko temu drobnemu rozszerzeniu tematyki bloga. 

Zapraszam na spóźnione nowostki miesiąca. Spóźnione bo Iherb. A bez niego byłoby znacznie mniej kosmetycznie :D

Yogi Tea & Pukka herbaty z ziół blog

Yogi Tea & Pukka


Czyli ziółka zamiast herbaty cd. ;) 

Z mixu Pukki najbardziej urzekła mnie Elderberry & echinacea - jeśli lubicie herbatki owocowe prawdopodobnie również się zakochacie ;) Ale Lemon, ginger & manuka honey też urzeka nietypowym smakiem. Nawet mój chłopak, oddany Zwolennik Earl Grey I Tylko Earl Grey polubił ten wynalazek!

Z Yogi Tea znamy się już coraz lepiej, wszystkie ich herbatki mają dla mnie podobny, intensywny i charakterystyczny smak. A każda zawieszka danej saszetki ma inne hasło motywacyjne! ;D

Be Organic masło do ciała, krem do rąk, serum pod oczy

Be Organic


Początkiem października dostałam możliwość sprawdzenia marki Be Organic. Dość dobrze ją kojarzyłam, ale jeszcze nigdy niczego w łapkach nie miałam więc chętnie pokusiłam się na kilka rzeczy. 

Marka jest CF ❤ Co z miejsca jest dla mnie kwestią na duuży plus. Druga rzecz to zapachy - zarówno masło jak i krem do rąk musiałam wybrać właśnie z tego względu :D Ale o szczegółach już wkrótce. I konkurs będzie też (nie, nie umiem trzymać sekretów).

Urban Vegan Vegan Fox, Benecos szampon z morelą

Urban Vegan


Szampon Benecos z Morelą i wspomniany przy okazji denka Vegan Fox winogronowy. Ogromną zaletą Urban Vegan pod względem zakupów tego typu jest fakt, że wszystkie produkty są sprawdzane pod względem CF :)

Nie chcę zapeszać, ale szampon wydaje się być cudny. Na pewno przemiłą odmianą jest morelowy zapach. Po drzewie herbacianym Wooden Spoon moje zmysły były już chyba trochę zmęczone..

Manufaktura Cieleśnica blog opinie soki, herbaty

Manufaktura Cieleśnica


Paczucha dziecięcej radości czyli zakupy w Manufakturze ❤ Tak pięknych i przepysznych soków jeszcze w życiu nie zdobyłam. A herbata Tarnina w połączeniu z rokiem hibiskusowym to już w ogóle mój hit tego roku. Zachwycam się tym smakiem za każdym razem tak samo. To połączenie sprawiło, że i Pukka i Yogi tymczasowo poszły w odstawkę. Chyba tymczasowo..

Polecam! Dla siebie, na prezent, pod jakimkolwiek pretekstem - spróbujcie! ;D

Ecodenta, Pasta do zębów extra potrójny efekt z białą glinką, propolisem i TEAVIGO

Ecodenta


Słusznie lub nie, jestem zdeklarowaną fanką czarnej Ecodenty. Po latach używania past dla zębów nadwrażliwych i ciągłego borykania się z różnymi kłopotami.. ta pasta jest jedyną, która sprawdza się u mnie świetnie. W którymś momencie okazało się, że już nie mam nadwrażliwych zębów..

Biała wersja to chyba jakaś nowość. Ale od razu polubiłam ją tak samo, mimo że jest znacznie łagodniejsza i nieco inna w użytkowaniu. Konsystencja i kolor sugerują sporą zawartość glinki, co z miejsca zjednało sobie trochę mojej sympatii. 


"Dwie próbki podkładów" od Agi


Agnieszka, nie dość że dała mi możliwość sprawdzenia dwóch jaśniejszych odcieni podkładów 100% Pure, to jeszcze wysłała mi masę ciekawostek ze swojego kosmetycznego asortymentu ❤

Do większości z nich zdążyłam się już dorwać, ale wrażenia mam zamiar zebrać całościowo.


Iherb Pacifica, Alba Botanica, Andalou, Dessert Essence

Iherb


Drugie najlepsiejsze pudełko radości w tym miesiącu. Tym razem zakupy robiłam na bazie listy Happy Rabbit. Ewa zebrała w kupę wszystkie fajne marki CF, które można dorwać na Iherb. 

Gdyby nie ona nie wpadłabym pewnie na Pacificę, ani Acure Organics, a zapowiadają się przesympatycznie! Planuję oddzielny post zbiorczy więc na razie ze szczegółami będę siedzieć cicho ;D


I jak, i jak? Coś wpadło Wam w oko? 
Co najchętniej zobaczylibyście w recenzjach?

listopada 06, 2017

Organic & Botanic, Amazonian Berry Serum

Organic & Botanic, Amazonian Berry Serum
Organic & Botanic, Balancing Facial Serum Amazonian Berry review

O serum Organic & Botanic wspominałam przy okazji lipcowych zakupów. Dorwałam je na ShowroomPrive, które funkcjonuje obecnie jako Vipsters

Informacji o marce brak w internetach, ale nie zniechęciło mnie to do zakupu. Pomyślałam, że to pewnie młody producent i warto dać mu szansę. Szczególnie, że opakowania urzekają, owocowe nazwy są chwytliwe, a sama nazwa marki niejako wzbudza zaufanie.

Organic & Botanic, Balancing Facial Serum Amazonian Berry review

Organic & Botanic, Balancing Facial Serum Amazonian Berry


Nawet na stronie producenta wszelkie informacje są dość powściągliwe. Serum Amazonian Berry ma za zadanie nawilżać i koić skórę, a przy tym wchłaniać się przyjemnie szybko. Brzmiało jak coś dla mnie. Szczególnie ta perspektywa ukojenia.

Jednak w momencie kiedy spojrzałam na skład nieco straciłam zaufanie i częściowo również zainteresowanie. Wziąwszy pod uwagę tą pierwszą kwestię w zasadzie nigdy nie nałożyłam serum na mocno podrażnioną skórę. Na mniej podrażnionej - niestety nie zauważyłam żadnego zbawiennego wpływu serum. 

Jeśli chodzi o nawilżenie i szybkie wchłanianie.. serum pozostawia tak lepką warstwę, że nakładam je kilka godzin przed snem, by zdążyło się wchłonąć (mam obawy, że jak już przykleję się do poduszki to nigdy się od niej nie oderwę). Z czasem się przyzwyczaiłam jednak ta powłoczka nigdy nie będzie dla mnie przyjemnością. Jakimś wyjściem z tej sytuacji jest nałożenie warstewki żelu aloesowego na serum. Wolałabym jednak mieć produkt, który nie wymaga kombinacji, by być znośnym w użytkowaniu.

Organic & Botanic, Balancing Facial Serum Amazonian Berry - Inci Ingredients

Inci


Jak już wspominałam w zakupowym poście - zdaję sobie sprawę, że zjecie mnie za skład. Nauczka dla mnie (i dla Was jak chcecie ;D) - nawet najciekawsze kosmetyki bez opisu składu z miejsca powinny być klasyfikowane jako podejrzane! ;)

Pominę więc wszystkie paskudne składniki i wspomnę tylko o tych, które warte są jakiejś uwagi.. choć niezwykle mierzi mnie, że producent, który chce za to serum prawie 200zł (sic!) jest w stanie zastąpić najtańszy olej na świecie (migdałowy) jeszcze tańszymi jego estrami -.- 

Ów dobre rzeczy w składzie to woda z winogron, ekstrakt z aloesu, witamina E, ekstrakt z czerwonych alg, pantenol, ekstrakt z kwiatu bzu czarnego, z niebieskiego lotosu, białej herbaty i nasion szarłatu. Gdyby zastąpić zapychacze i PEGi czymś znacznie fajniejszym ta ekstraktowa kompozycja byłaby cudna. Niestety w postaci serum Organic & Botanic te składniki stanowią wyłącznie marne pocieszenie.



Podsumowując: niech Wam nie przyjdzie do głowy kupować czegokolwiek tej marki, choćbyście mieli opcję dorwać to prawie za darmo, jak ja. To jest po prostu bez sensu. 

października 30, 2017

Denko!

Denko!

Drugie denko!

Przyznaję, miałyście rację - ten koncept rzeczywiście działa. Oczywiście, że kupując nowe produkty muszę je otworzyć, żeby sprawdzić co i jak. Ale tuż po pierwszym użyciu grzecznie odkładam je do szafki i czekam aż resztki otwartych kosmetyków znikną z łazienki.

To jest realnie satysfakcjonujące móc (po zrobieniu zdjęć :D) zrzucić wszystko do kosza.

Zapraszam na comiesięczny przegląd śmieciuchów, który prawdopodobnie stanie się tu już małą tradycją ;D

Vegan Fox, Lipa & Yves Rocher Wanilia żel pod prysznic składy opinie blog

Vegan Fox, Lipa & Yves Rocher Wanilia


Żel Vegan Fox początkowo straszliwie zawiódł mnie swoim składem. Z czasem urzekł jednak przyjemnym zapachem. Urzekł na tyle, że ostatnio znów powędrowałam do Urban Vegan po coś z ich asortymentu. 

Na pewno nie porwę się nigdy na kremy do twarzy, ale nieco gorsze składy mydeł do rąk jestem w stanie przyjąć, nawet chętnie jeśli zapachy mnie przekonają. Plus ich produkty są realnie cruelty free.

Z Yves Rocher pod względem składów jest podobnie (pod względem cf już niestety nijak). Od kiedy pamiętam mam słabość do ich kompozycji zapachowych, a już o świąteczne serie jestem w stanie i w kwietniu żebrać u kasjerek. Czasem mi jakieś resztki ulubieńców wyciągną spod lady.. 

Wanilia to jeden z najsłodszych i najcieplejszych zapachów Yves, bliżona właśnie do serii zimowych. Nie jestem w stanie zbyt wiele zdziałać jeśli chodzi o tą słabość.

Make Me Bio, Garden Roses krem do twarzy data ważności blog

Make Me Bio, Garden Roses


Nie macie szans pamiętać go z recenzji. Kupiłam go wieki temu i stał się przyczyną mojej ogromnej wrogości do zapachu róży. Niechciany i zapomniany wylądował w domu, zlekceważony przez młodszą siostrę ostatecznie trafił w ręce brata, który szukał czegoś takiego fajnego, co się wchłania, ale natłuszcza i jest miłe.. :D

Dla mnie skończył jako pudełko do recyklingu. 

Willow, Fruity Sugar Scrub peeling do ciała manufaktura kosmetyczna cruelty free vegan

Willow, Fruity Sugar Scrub


Nie mam w planach pisać recenzji własnych produktów, bo byłoby to chyba nie na miejscu :D Ale! Żeby nie było, że ich nie używam ;) Co więcej używa ich moja rodzinka, a owocowy peeling polubił najbardziej.. mój tato :D 

A więc Willowki chyłkiem znikają z domowego zapasu. I dodrapywane są do samiutkiego dna :D Straszliwie mnie to cieszy!

Babuszka Agafia, Cedr Syberyjski krem do rąk opinia blog

Babuszka Agafia, Cedr Syberyjski 


Kupiłam go na szybko przed wyjazdem w najbliższym sklepie z kosmetykami naturalnymi. 

Funkcji odżywczych odmówić mu nie mogę. Za to nie za bardzo przepadam za takimi tłuściochami co to wchłaniają się wieki. Nie pasuje mi ta sztuczno emolientowa warstwa z dodatkiem silikonów. Jest milion lepszych kremów i tego na pewno nigdy nie będę polecać.

John Masters Organic, Rozmaryn i Mięta odżywka do włosów na skórę głowy blog

John Masters Organic, Rozmaryn i Mięta


Moja największa odżywkowa miłość niestety w końcu dobiła dna. Odżywka John Masters ratowała moją skórę głowy w najgorszych momentach, dlatego tak długo chomikowałam jej resztki. Była w stanie złagodzić swędzenie i podrażnienie skalpu, a przy tym genialnie dbała o odżywienie skóry głowy i włosów za sprawą przebogatego składu. 

Do tego dochodzi kwestia zapachu - rozmaryn przekupia mnie chyba najbardziej ze wszystkich ziołowych olejków. Nie powoduje przyklapu, rozplątuje najgorsze kołtuny, dba o mnie najlepiej! :D Warta tych pieniędzy. 

Nature Queen, Truskawka & Lush, Charity Pot balsamy do ciała naturalne blog

Nature Queen, Truskawka & Lush, Charity Pot


Tego typu tłuściochy ubóstwiam w okresie jesienno-zimowym. Robiąc ostatnio porządki trafiłam na te dwa cudaczki. 

Charity Pot Lusha zdążyłam zużyć tuż przed końcem daty ważności. Do końca raczył swoim cudownym zapachem białej czekolady i genialnym odżywieniem dla skóry.

Z kolei z kokosowo- truskawkowym masłem Nature Queen nie zdążyłam.. straszliwie żałuję, że zapomniałam o nim letnią porą, bo ten zapach był nieziemski.

Sylveco, Biolaven, Ecospa próbki recenzje denko blog

Sylveco, Biolaven, Ecospa


Próbki Sylveco opanowały świat, to już pewnie wiecie i pewnie też macie trochę w zanadrzu. 

Większość kremów jest dla mnie najzwyczajniej zbyt lekka, szczególnie na dłuższą metę. Nie inaczej ma się sprawa z dwoma powyższymi, ale aplikowane na tonik albo żel hialuronowy były dość przyjemne pod względem działania.

Do rokitnika samego w sobie mam słabość, ale w kremie Sylveco specjalnie mnie nie urzekł. Brakowało jakiegokolwiek zapachu dla moich cudackich zmysłów. Z kolei Biolaven pachnie winogronami. Parfum zdecydowanie tłamsi olejek lawendowy. A to jedyne co tam jest lawendowego. Nie wiem skąd nazwa serii. 

Co do oleju z Passiflory.. naczytałam się, że pachnie pięknie tymczasem to jakiś susz z owoców z orzechami. Niezbyt to było przyjemne, a podobno ma właściwości relaksujące. 



To by było na tyle. Coś przykuło Waszą uwagę?
Może trafiliście na coś świetnego w tym miesiącu?

października 26, 2017

Mój dzień z.. dynią

Mój dzień z.. dynią
Dyniowe DIY maseczka do twarzy z dyni, babeczki kąpielowe blog

Wszędzie widzę dynię. Łazi za mną i łazi.. aż zebrałam w kupę wszystkie napotkane pomysły i poszłam po haloweenowy owoc z niezwykle optymistycznym nastawieniem, że wszystko wyjdzie tak pięknie jak na obrazkach. 

Moje dwie lewe kuchenne ręce mnie zaskoczyły (nie, to nie oznacza, że wszystko wyszło), ale zabawę miałam przednią! ;)

Maseczka do twarzy z dyni i miodu diy blog przepis

Dyniowa maseczka do twarzy


Banalnie łatwa do zrobienia.

  • dwie łyżki puree z dyni
  • dwie łyżki miodu
  • kilka kropli cytryny

Opcjonalnie można dodać oczywiście ulubione surowce np. kwas hialuronowy czy olej, ale ja chciałam, by moja maseczka była w pełnia jadalna :D Dla cery trądzikowej podobno fajnie sprawdza się dodanie odrobiny octu jabłkowego lub malinowego.

Dynia hokkaido jest przebogata w B-karoten (najbardziej pomarańczowa :D). Ma też sporo potasu więc powinna oczyszczać i sprzyjać detoksykacji skóry. Podobno też dobrze wpływa na rozjaśnianie naczynek, ale chyba nie mam więc nie wiem.

Maseczka dyniowo - miodowo - cytrynowa (u mnie trzymana ok 20 min) przyjemnie nawilża cerę i wyraźnie zmiękcza (nawet mocniej przesuszone miejsca). Przez chwilę nawet miałam wrażenie, że obejdzie się bez natłuszczania, ale do tego efektu jednak brakowało odrobiny oleju w maseczkowej papce.

Dyniowe puree


Dyniowe puree


Z przepisu Ervegan. Pociachałam moją dynię hokkaido na kawałki (ręce do teraz mnie bolą), wydziubałam pestki celem ich późniejszego uprażenia i ugotowałam, po czym z niechętną pomocą blendera zrobiłam śliczne, pomarańczowiutkie puree ;)

Można to to sobie zapasteryzować na zimę, ale.. chyba mi się nie chce.

Wegańskie muffinkowe ciasto dyniowe przepis blog

Wegańskie muffinkowe ciasto dyniowe


Z przepisu Ervegan również. Choć ów przepis w międzyczasie zaczął żyć własnym życiem. Wrąbałam dwa razy tyle cukru, bo użyłam erytolu. Możliwe, że dlatego wyszła formuła skazana na zakalec..? Albo to po prostu mój los? 

Ach, no i w międzyczasie okazało się, że do ostatnich babeczek kąpielowych zużyłam foremki papierowe. Stąd pomysł na plaskate ciasto.

W każdym razie samo ciasto jest pyszne, co jak na mnie jest i tak ogromnym sukcesem. Zjem i zakalec. Jeśli ma smak. Wam na pewno wyjdzie lepiej, sam przepis jest świetny ;)

Dyniowa latte – pumpkin spice latte

Dyniowa latte – pumpkin spice latte


Wegańska kawka z przepisu Ervegan. Moja sromotna porażka. Nieprzewidziana bo obstawiałam, że to ciasto będzie niewypałem. Za dużo dyni, za mało słodkości. Acz i to pewnie moja wina, bo zamiast syropu dodałam miodu. Za mało miodu. I nie miałam marshmallowów.

Oryginalny przepis jednak urzeka więc warto zerknąć. I pewnie warto zrobić według wskazówek ;D

mini bomby do kapieli foremki na ciastka diy przepis olej marchewkowy

Mini bomby do kąpieli


Czyli wynik nudy podczas oczekiwania na ciasto.

  • 4 łyżki sody oczyszczonej
  • 2 łyżki kwasku
  • łyżeczka oleju z marchewki / dyniowego puree
  • olejki eteryczne / przyprawy do dyni
+ woda w spryskiwaczu do uzyskania lepkiej konsystencji.

Niestety bombki dopiero twardnieją. Stąd zdjęcie w foremkach.

Prażone pestki dyni przepis jak zrobić blog


Prażone pestki dyni


Oczyszczone i przepłukane pestki wrzuciłam do piekarnika na 20 min (albo trochę dłużej) zalane olejem. I są (trochę zanadto przypieczone). 

W ten oto sposób zrobiłam pożytek z calutkiej dyni. Niczym indianie z bizona.

Czy dynia zawitała już w tym roku w Wasze progi? ;D

października 23, 2017

Wooden Spoon, Freshness & Balance

Wooden Spoon, Freshness & Balance
Wooden Spoon, Freshness & Balance - Świeżość i Równowaga szampon i odżywka recenzja

Wooden Spoon, Świeżość i Równowaga


Wooden Spoon pojawiło się na naszym rynku stosunkowo niedawno, bo jakieś trzy miesiące temu. Marka momentalnie zdobyła moją niepochamowaną ciekawość świetnie skomponowanymi składami i doborem olejków eterycznych (w większości moich ulubionych). 

Nie mam w zwyczaju kupować kompletów tj szamponu i odżywki, bo zwykle składy nie odzwierciedlają moich potrzeb (wymysłów?). W przypadku Wooden Spoon zrobiłam jednak wyjątek i postawiłam na serię, która wydawała mi się najbliższa moim upodobaniom - Freshness & Balance.

Warto zauważyć, że wszystkie serie mają tak naprawdę jedną i tą samą bazę. To co je różni to zwykle wyłącznie tylko kompozycja olejków eterycznych, ewentualnie jeden czy dwa oleje.

Wooden Spoon, Freshness & Balance - Świeżość i Równowaga Szampon do włosów przetłuszczających opinie


Wooden Spoon, Szampon do włosów przetłuszczających się


Zacznijmy od tego, że już dawno temu przestałam wierzyć, że jakikolwiek szampon wpłynie na przedłużenie świeżości moich włosów. Mają głębokie postanowienie utrzymywania godnego wyglądu przez max 2 dni. Nie więcej. Pod tym względem nie liczyłam więc na cuda i takowych też nie uświadczyłam.

Muszę jednak przyznać, że ogólnie rzecz biorąc nie mam wobec tego szamponu żadnych najmniejszych zastrzeżeń. Sprawdza się bardzo dobrze, nie powoduje żadnych podrażnień, ani swędzenia czyt. objawów niezadowolenia mojej kapryśnej skóry głowy. 

Mimo tego, że ma w składzie wyłącznie jeden detergent i to bardzo łagodny (Decyl Glucoside) - porządnie oczyszcza skórę głowy i nawet nieźle się pieni. 

Na wzmiankę zasługuje też niekonwencjonalna konsystencja - szampon przypomina trochę żel aloesowy albo inny miąższ. Rozprowadza się łatwo, ale - jak to zwykle (zawsze?) bywa w przypadku łagodnych szamponów - plącze. Nie jest to jednak nic, z czym nie poradzi sobie odżywka.

Wooden Spoon, Freshness & Balance - Świeżość i Równowaga szampon do włosów przetłuszczających skład inci

Skład


Prócz łagodnego detergentu w szamponie znajdziecie też Lauryl Betaine. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że nie ma aż tak alergizujących właściwości jak Cocoamidopropyl Betaine więc nawet jeśli unikacie tego składnika - na Lauryl Betaine prawdopodobnie moglibyście się porwać.

Z naturalnych składników w szamponie mamy olej jojoba, z moreli i oliwę z oliwek. Nie mam pewności czy olej jojoba na pewno jest najwłaściwszym wyborem dla włosów przetłuszczających, ale to chyba kwestia indywidualnych preferencji. Mi takie zestawienie na pewno nie przeszkadza, wręcz najwyraźniej sprawdza się dość fajnie.

Jak w każdym szamponie Wooden Spoon w inci jest też puder aloesowy. Dla mnie jak najbardziej na plus.

I moja ulubiona część czyli olejki eteryczne: mięta, rozmaryn, lawenda, eukaliptus i drzewo herbaciane. Najchętniej kupowałabym wyłącznie kosmetyki z tą kompozycją. Bo wszystkie z tych olejków mogą zapobiegać i leczyć różnorodne problemy skóry głowy, a jednocześnie wzmacniać cebulki włosowe. 

Wooden Spoon, Freshness & Balance - Świeżość i Równowaga Odżywka do włosów przetłuszczających opinie

Wooden Spoon, Odżywka do włosów normalnych i przetłuszczających się


W pierwszym odruchu trochę przeraziła mnie ilość olejów w odżywce. Jako że tego typu produktów używam głównie do skóry głowy miałam obawy, że zanadto obciążę sobie włosy u nasady. Przekonała mnie jednak głównie betaina na trzecim miejscu w składzie. Bardzo lubię ten składnik w produktach do twarzy, bo sprawdza się świetnie pod względem łagodzenia wszelkich podrażnień.

Na ten moment nie wyobrażam sobie życia bez odżywek do skalpu, bo po pierwsze podczas mycia kotłuni mi się zwykle właśnie góra włosów, a po drugie - szampony stosowane solo na dłuższą metę pozostawiają u mnie przesuszoną skórę głowy i inne kłopoty.

Odżywka Wooden Spoon miała więc służyć głównie jako nawilżacz po myciu włosów i zapobiegać podrażnieniom, do których mam skłonność. 

Powiem tak.. jeśli jest stosowana co 2-3 mycie sprawdza się w porządku i nawet nie obciąża włosów. Jednak jeśli używam jej co każde mycie przez dłuższy czas - czuję, że skóra głowy zaczyna się zapychać i swędzieć. 

Jeśli chodzi o rozplątywanie włosów na długości to również nie ma szału. Mogę powiedzieć, że nawilża. Ale raczej nie za bardzo wygładza. Więc jeśli macie większe potrzeby pod tym względem to raczej nie będzie strzał w dziesiątkę.

Wooden Spoon, Freshness & Balance - Świeżość i Równowaga Odżywka do włosów przetłuszczających skład inci

Skład


To, że odżywka na dłuższą metę potrafi nieco zapchać skórę głowy to najprawdopobobniej kwestia zbyt dużej ilości emolientów. Ostatecznie prócz syntetycznego Cetearyl Alcohol w składzie jest też masło shea, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, kokosowy i jojoba.

Aloes, witaminę E i Betainę zaliczam jak najbardziej do plusów składu. Podobnie wspomnianych wcześniej ulubieńców eterycznych: rozmaryn, lawendę, eukaliptus, nawet miętę. Jednak olejek z drzewa herbacianego czuć w odżywce znacznie bardziej niż w szamponie, co jest kolejną kwestią na minus. Nie znoszę tego zapachu. Miałam nadzieję, że pozostałe olejki będą tworzyły fajną kompozycję ogólną, ale mimo ich świetnego działania solo - na dłuższą metę zapach drzewa herbacianego jest dla mnie ciężki do zniesienia.


Jeśli więc zainteresowała Was marka Wooden Spoon - z czystym sercem polecam szampony. Pozostała część asortymentu też na pewno godna jest przetestowania, bo składy wyglądają świetnie. Nie polecam jedynie odżywki z tej serii bo niajak nie potrafiłam znaleźć dla niej zastosowania, w którym by się sprawdziła.

Słyszeliście już o marce? A może już dorwaliście coś ciekawego?
Copyright © 2016 Le Bleuet Blog , Blogger