marca 27, 2017

A Wy gdzie kupujecie kosmetyki eko ? ;)

A Wy gdzie kupujecie kosmetyki eko ? ;)
Internetowe drogerie ekologiczne gdzie kupować naturalne kosmetyki online

Moja lista zakładek z ekologicznymi drogeriami internetowymi nie ma końca. I powiększa się za każdym jednym razem, kiedy na Waszych blogach znajduję nowe, ciekawe propozycje.

Więc dziś temat taki, a nie inny - w poszukiwaniu idealnego sklepu online, w którym kupimy wszystko czego nam potrzeba, w rozsądnych cenach, a do tych koniecznych rzeczy z przyjemnością dołożymy ciekawe kosmetyczne propozycje.

Niżej znajdziecie miejsca, w których ja bywam najczęściej (i najdłużej). Najbardziej jednakże będę ciekawa Waszych ulubionych sklepów! ;)

Helfy & Biogo

Helfy & Biogo gdzie kupować kosmetyki naturalne jacy producenci

W tych dwóch sklepach znajdziecie nie tylko kosmetyki, ale też zdrową żywność

Bezsprzecznym atutem dla mieszkańców Wrocławia jest odbiór zamówień z Biogo w sklepie stacjonarnym. W przypadku Helfy z oferty stacjonarnej możecie też skorzystać w Toruniu, Krakowie i Katowicach.

Już jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że te dwa sklepy skutecznie zastępują mi wycieczki do drogerii. Znajduję tam nie tylko co bardziej popularne marki eco, ale też kosmetyki codziennego użytku w cennach niższych niż drogeryjne, a składach o niebo lepszych (Neobio <3)

E-kobieca i Minti

E-kobieca & Minti kosmetyki naturalne gdzie kupować

Jednak jak pewnie większość z Was nie zawsze mam czas na zakupowe wycieczki po mieście. Tudzież szukam różnego rodzaju produktów np. drogeryjnych kosmetyków do makijażu w lepszej cenie niż w drogerii i asortymentu bliższego naturze.

Na stronach E-kobieca lub Minti zwykle znajduję wszystko czego mi potrzeba do szczęścia. Począwszy od niezbędnych kosmetyków do makijażu (choć postanowienie o przestawieniu się na minerałki jest coraz mocniejsze), przez azjatyckie ciekawostki (jak Holika Holika, Mizon, Missha, Skin79) po ten bardziej i w pełni naturalny asortyment (pokroju Purite, Avebio, Make Me Bio, Mokosh).

Słowem - te sklepy mają naprawdę bardzo bogatą ofertę i praktycznie wszystkie bardziej popularne marki produktów.


Blisko Natury & Naturalne-piękno

Blisko Natury & Naturalne-piękno surowce, gdzie kupować kosmetyki naturalne

Do tych dwóch sklepów zaglądam kiedy potrzebuję surowców do mazideł DIY,a przy okazji mam potrzebę sprawić sobie dodatkową przyjemność w postaci gotowych kosmetyków ;)

Na stronie Naturalne-piękno znajdziecie surowce Calaya, które bardzo lubię i wspominałam o nich już w poście o surowcach. Poza półproduktami znajdziecie tam wyselekcjonowane, porządne marki takie jak Olvita, ciężko dostępne Born To Bio, Laboratorium Cosmeticum, Tade czy Urtekram.

Z kolei na Blisko Natury macie asortyment surowców Sunniva Med, a do tego naprawdę piękny i ciekawy asortyment naturalnych kosmetyków (Lilla Mai, Jason, Kivi, Zoya). Bardzo podoba mi się również fakt, że sklep ma w ofercie sporo marek polskich, nawet tych, które dopiero rozkręcają się na rynku (Cztery Szpaki, Hagi, Iossi).

Nie wiem czemu, ale ten sklep wywołuje u mnie niezwykle miłe wrażenia. To pewnie przez Adę, która odpowiadając za marketing sklepu serwuje co rusz cudne inspiracje na fanpage`u sklepu :D Choć robotę robią też na pewno urocze gratiski do zamówień od 29zł - czy to mini olej czy pachnące mydełko, zawsze jakiś uroczy dodatek. 

DOZ i Drogeria Jaśmin

Drogerie Jaśmin & DOZ jakie marki, jacy producenci, co kupić

Jesli lubicie zakupy stacjonarne to w większych miastach na pewno spotkacie Aptekę DOZ lub Drogerię Jaśmin.

DOZ oferuje nie tylko leki i dermokosmetyki ;) Znajdziecie tam też sporo fajnych kosmetyków naturalnych np: Born to Bio, Cosnature, Nature Moi, Fresh&Natural, Nacomi. Ale i te droższe marki w cenach nieco niższych niż standardowo (Clochee, L`erbolario, Nuxe). Wszystko to możecie spotkać stacjonanie tudzież zamówić przez stronę (mają wszystkie składy wypisane <3) i odebrać na miejscu.

Drogeria Jaśmin zdobywa coraz większe moje uznanie. Bywam tak rzadko, przyznam (no co, mam daleko), ale za każdym razem widzę coś nowego, co cieszy moje oczy. Zależnie od danej drogerii macie sporą szansę upolować tam takie marki jak: 
Your Natural Side, Laboratorium Cosmeticum, Resibo, Sylveco, Orientana, India, Bioline, Sadza Soap, Agafia, Organic Shop czy Yope.


Mniej popularny asortyment

Iwos, Ecco Verde, Organicall, Plants for Beauty - kosmetyki John Masters, Urtekram, Khadi

Jeśli uwielbiacie wydziwiać i poznawać zupełnie nowe marki poniższe sklepy powinny wzbudzić Waszą ciekawość ;)

Iwos ma ofercie większość mojej chciejlisty włosowej i smaczki pokroju Sukin, Dr Bronner`s, Aubrey i Koi. Ecco Verde z kolei ma w sprzedaży wszelkie moje marzenia zawarte na wishliście z kosmetykami do twarzy i ciała. W tym sklepie można naprawdę przepaść na wieki :) Szczególnie, że jest tam sporo marek zagranicznych, niedostępnych nigdzie indziej (TEA Natura, Burt`s Bees, La Saponaria, PHB Ethical Beauty).

Moim najświeższym odkryciem jest strona Plants For Beauty, która oferuje kosmetyki Coleur Caramel, Uoga Uoga i 100% Pure <3 Oraz sporo próbek i darmową wysyłkę od zaledwie 50zł ;)

Najdroższym miejscem z całego zestawienia będzie Organicall. Urzeka mnie tu jednak to, jak została skomponowana oferta. John Masters Organics <3 Ilia, Suki, Lulu&Boo. Wyselekcjonowane, możliwie najlepsze marki :)


No to teraz mówcie, gdzie Wy spędzacie najwięcej czasu na nabywanie nowych kosmetycznych przyjemnostek? ;)

marca 24, 2017

Szampon z mąki i pomadka z buraka

Szampon z mąki i pomadka z buraka
Naturalna szminka z buraka przepis domowy DIY

Buraki to chyba możlwie najmocniej barwiące warzywa. Dlatego przy robieniu tej pomadki ucierpiały nie tylko moje ręce, narzędzia i blaty, ale praktycznie cała kuchnia i pół pokoju. Niesamowity naturalny pigment.. 

Poniżej znajdziecie przepis jak wykonać własną naturalną i leciutko barwiącą pomadkę. Składniki, które wykorzystałam sprawiają, że przyjemnie się ją aplikuje i w przeciwieństwie do drogeryjnych szminek nie wysusza, a wręcz pozostawia miłą, nawilżającą warstwę ochronną. 

Zupełnie nieskromnie przyznam, że nie miałam do czynienia z tak przyjemną w użytkowaniu pomadką :D Daje mój ulubiony matowy efekt (choć to zupełnie nie było planowane) i nie pozostawia śliskiej i oblepiającej glicerynowej warstwy, której nie za bardzo lubię. 

Na ustach jest minimalnie zauważalna - powiedziałabym, że wyłącznie ujednolica ich kolor, bo odcień bardzo przypomina naturalny. Pewnie większe stężenie buraczków mogłoby coś w tej kwestii zmienić. 


naturalna domowa pomadka z buraka przepis DIY


Przepis DIY: naturalna pomadka z buraka


Surowce znajdziecie w dowolnym sklepie z półproduktami, możecie skorzystać z mojej listy sklepów z surowcami. Podane wyżej składniki możecie oczywiście dowolnie zastępować, a nawet dodawać zupełnie nowe, bo wosk w takiej ilości i tak szybko utworzy stałą konsystencję.

Jeśli chodzi o bezpośrednią przyczynę armagedonu w moim mieszkaniu: obrałam pół podłużnego buraka, wrzuciłam do blendera i sok wyciskałam przez gazę apteczną. Jeśli macie jakieś łatwiejsze pomysły - będę przewdzięczna za rozwiązanie na przyszłość ;)

Warto mieć na uwadze, że tuż po podgrzaniu masy w kąpieli wodnej - całość zastyga. Więc trzeba dość szybko i sprawnie przelać ją do opakowania po pomadce (uprzednio umytego i zdezynfekowanego).


Szampon z mąki przepis domowy DIY


Szampon z mąki


Pomysł na szampon z mąki podsunęła mi Martyna - jej przepis możecie znaleźć z poście DIY: Szampon z mąki żytniej.

Martyna przekonała mnie momentalnie słowami o zwiększeniu objętości i upragnionym przeze mnie odbiciu włosów od nasady. W swoim poście wspomina też, że włosy wyglądają zdrowiej, a skóra głowy nie sprawia problemów. Dodatkowo włosy dłużej pozostają świeże. 

Moje wrażenia począwszy od końca. Włosy rzeczywiście dłużej zachowują świeżość, już po jednorazowym zastosowaniu mącznej papki. Po szamponie Urtekram z glinką, który wciąż staram się wykończyć, moje włosy już drugiego dnia żądają mycia. W tym przypadku 3-ciego dnia wciąż wyglądały w miarę w porządku. 

Skóra głowy nie zafundowała mi żadnych nieprzyjemności. Zdaje się, że lubi kombinacje w stronę natury. Jeśli chodzi o odbicie od nasady i objętość: mimo tego, że nie udało mi się do końca wypłukać mieszanki z włosów i zmuszona byłam lekko je przeczesać - efekt push up się utrzymał! ♥  


Szampon z mąki przepis domowy DIY


Przepis zmodyfikowany


Oryginalny przepis jest o wiele łatwiejszy i szybszy w wykonaniu. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie próbowała przedobrzyć.

Zamiast wody użyłam swojej standardowej mieszanki ziółek - szałwii, korzenia łopianu i rozmarynu. Celem lekkiego obniżenia PH i dla korzyści skóry głowy dodałam też troszkę octu jabłkowego. Olejek rozmarynowy miał zamaskować średnio przyjemny zapach papki, jednak nie do końca wyszło to sensownie.. :D

Moja mieszanka straszebnie ciężko się spłukuje, być może przepis Martyny sprawdzi się pod tym względem lepiej ;) Sprawę ułatwi też zaaplikowanie odżywki, która jednocześnie zabije resztki zapaszku szamponu. 

Ogólnie rzecz biorąc - bardzo polecam spróbować, zachęcam też do dodawania własnych składników, które służą Waszej skórze głowy. Dość fajnie powinien się też spisać dodatek w postaci miodu, który sam w sobie też sprawdza się fajnie w oczyszczaniu skóry głowy (Szampon z miodu i wody).

Spróbujecie tych ciekawostek?

marca 20, 2017

Henna Khadi - moja nowa miłość.

Henna Khadi - moja nowa miłość.
Henna Khadi Ciemny Brąz zalety, wady, efekty, skład INCI

Khadi Ciemny Brąz - moja pierwsza henna ;)


Od kiedy pamiętam męczyłam swoje szaromysie włosy ostrą chemią w kolorze ciemnego brązu. Robiłam to mając pełną świadomość jak bardzo maltretuję przy tym swoją skórę głowy, ona z kolei za każdym razem sukcesywnie odwdzięczała mi się wypadającymi garściami włosami. 

Winą obarczam w największej mierze PPD, która w farbach odpowiada za barwienie na ciemne odcienie. Jeśli jesteście ciekawe czym jest paskuda p-fenylenodiamina możecie poczytać więcej na blogu kokardka-mysi.

Tematu henny unikałam jak ognia z jednego powodu. Za dobrze znam swoją słabość do farbowania na inne kolory, a jako brunetka największą chętkę mam zwykle na coś co wymaga kompletnego rozjaśniania. Z kolei w przypadku traktowania hennowych włosków chemicznym rozjaśniaczem uzyskujemy cudny odcień.. glonistej zieleni

W końcu jednak wreszcie dorosłam (czy coś?) i podjęłam decyzję o przestawieniu się na indyjskie ziółka. Zrobiłam mały research i znalazłam Khadi Ciemny Brąz - hennę pozbawioną syntetyków, konserwantów i wzmacniaczy kolorów. Full nature. 

Henna Khadi Ciemny Brąz zalety i wady

Henna - wady i zalety


Prócz wspomnianego efektu ubocznego podczas rozjaśniania włosów po hennie warto liczyć się również z tym, że obsługa henny wymaga wprawy (wciąż jej nie posiadłam). Wymaga uzyskania optymalnej konsystencji, mieszania w odpowiedniej temperaturze, obeznania się z mykami i trikami, które ułatwią przystosowanie mieszanki do naszych potrzeb (mam tu na myśli kombinacje z herbatą, miodem, odżywką..)

Trzeba liczyć się też z faktem, że przez kolejne 24-48h będzie za nami krążył zapach.. hm, alg? ;) 

Jednak zalety mają tu dużo większe znaczenie. Przede wszystkim dzięki hennie uzyskuję porównywalny do farby efekt - nieco słabszy, ale uważam że to kwestia przykombinowania w przyszłości. Od farbowania wreszcie nie wypadają mi włosy! ;) Wręcz przeciwnie - po hennowaniu wydają się mocniejsze, sztywniejsze i przez to mają większą objętość. To efekt, który najchętniej zatrzymałabym na całe życie.

Wbrew temu co zasłyszałam - henna nigdy nie wysuszyła mi włosów. Choć warto zaznaczyć, że po ścięciu została mi wyłącznie zdrowiutka część i nie brakuje im nawilżenia.

Moja skóra głowy jest mi przewdzięczna- nic mnie nie swędzi, nie podrażnia, nie ma żadnych efektów ubocznych, a mam do tego tendencje. Zdarzyło mi się nawet nabawić łupieżu przez głupawe kosmetyczne kombinacje -  po nałożeniu henny problem zniknął momentalnie bez zbędnych wysiłków. Wspominałam o tym zresztą w poście o naturalnych sposobach na łupież

Henna Khadi Ciemny Brąz w połączeniu z herbatą skład INCI

Khadi Ciemny Brąz: moje wrażenia


W składzie tej wersji henny Khadi znajdziecie wyłącznie naturalne ziółka: indygowca, lawsonię, amlę, bhringraj i neem.

Do przygotowywania swojej papki od początku używam herbaty zamiast wody. Czarna herbata sama w sobie również ma działanie przyciemniające, a w połączeniu z henną ma przedłużać żywotność koloru. 

Kombinując z algowym zapachem początkowo dodawałam olejków eterycznych (np. rozmarynowego), obecnie używam odżywki John Masters jako że pozbawiona jest syntetyków i silikonów i nie szkodzi mojej skórze głowy nawet jeśli zostawię ją na ponad 2 godziny :)

Efekt farbowania utrzymuje się zadziwiająco długo. Jest bardziej naturalny niż farby chemiczne, bardziej stonowany przez co nawet kilkumiesięczne odrosty są mniej zauważalne. 

Henna nadaje się perfekcyjnie do pokrycia różnicy między włosami farbowanymi na ciemny brąz, a naturalną mysią częścią (sprawdziłam na sobie). Kolor mógłby mieć odrobinę więcej głębi, ale można tu pewnie pokombinować z dodatkami do mieszanki. Ogólnie rzecz biorąc jestem niezmiernie zadowolona z Khadi i nie zapowiada się bym miała zamiar wracać do chemikaliów.

A Wy? Miałyście do czynienia z henną? Może macie dla mnie jakieś przydatne porady? ;)

marca 16, 2017

Ziołowe płukanki wzmacniające kolor włosów

Ziołowe płukanki wzmacniające kolor włosów
Ziołowe płukanki wzmacniające kolor włosów
Płukanki.. właściwie równie dobrze mogłabym napisać: wcierki. Zależnie od tego jaka opcja bardziej Wam odpowiada przygotowany płyn możecie wykorzystywać jak chcecie: w formie sprayu, płukanki czy toniku.

Ze względu na fakt, że włosy mam (obecnie) brązowe sama uzywam mgiełki do ciemnych włosów wzbogacając ją różnorodnie. Poniżej znajdziecie jednak również wersję dla włosów blond i rudych. 

Każda z mieszanek ma w sobie moc ziółek, które odżywiają skórę głowy, a przy tym pogłębiają kolor włosów. W moim przypadku systematyczne stosowanie wersji brąz sprawia, że ewentualne odrosty są o wiele mniej widoczne :)

Oczywiście nie należy spodziewać się efektu wow po kilku użyciach bo natura nie działa na takich zasadach jak drogeryjna chemia. Ten wpis to bardziej podpowiedź jeśli robicie własne  kosmetyki lub lubicie wzbogacać te kupne - poniższe składniki będą cudnym dodatkiem dbającym o odżywienie skalpu i jednocześnie poprawiającym koloryt włosów.

Dla włosów w odcieniach brązu


Mgiełka DIY domowa ziołowa dla włosów brąz podkreślająca kolor

Już połączenie kilku z poniższych składników uwydatni odcień:

  • korzeń łopianu (działa również leczniczo na problemy skórne)
  • szałwia (ma również działanie antybakteryjne)
  • kora dębu
  • bez czarny (działa też łagodząco i przeciwdziała swędzeniu)
  • łupiny orzecha włoskiego
  • Amla (owoc)
  • liście Bhringaraj lub ekstrakt <3
  • ekstrakt z kasztanowca


Mgiełka DIY do włosów blond

Ziołowa płukanka wcierka dla blondynek rozjaśniająca wzmacniająca kolor

 W tym przypadku możecie sięgnąć po:

  • rumianek (cudne właściwości łagodzące)
  • kwiat bławatka (podobno nieco ochładza oddcień)
  • chmiel (w formie ekstraktu - np. Calaya)
  • ekstrakt ze skrzypu
  • krwawnik
  • kwiat lipy
  • miód ;)
+ jeśli zależy Wam na mocniejszym ochłodzeniu odcienia możecie do tego dodać odrobinkę gencjany z apteki.

Wersja dla rudzielców ;)

Ziołowa mgiełka DIY domowa dla rudowłosych włosów rudych wzmacniająca kolor

Polecam:


Próbowałyście kiedyś w ten sposób wpływać na kolor włosów? ;)

marca 14, 2017

Jakie szampony wybierać i dlaczego warto dbać o skórę głowy

Jakie szampony wybierać i dlaczego warto dbać o skórę głowy
Coraz częściej w różnych miejscach słyszę, że szampon ma tylko czyścić włosy. Jasne, że wybór należy do Was, ale warto zdawać sobie sprawę z kilku rzeczy.

Przede wszystkim: to co nakładamy na skórę głowy ma największy wpływ na to czy włosy będą zdrowe i mocne czy byle jakie. Oczywiście niebagatelną sprawą jest też dieta, ale to odrębna kwestia i temat rzeka więc póki co skupmy się na kosmetykach codziennego użytku.


Dermaheal szampon & Urtekram szampon z glinką

Detergenty (substancje myjące)


Temat z pozoru wydaje się ciężki, a tak naprawdę wystarczy sięgnąć do poniższych linków i przekonać się dlaczego warto spróbować przestawić się na łagodniejsze substancje myjące. Przede wszystkim - dzięki nim nie zdzieramy naturalnej bariery ochronnej skóry i dajemy jej możliwość niezaburzonego funkcjonowania. 

Jeśli jesteście na tyle ciekawe by zgłębić temat SLSów i innych siarczanów - kompleksowo i rzetelnie opisuje go Kosmetyczny Fronesis w poście 9 powodów dla których warto przestać używać SLS. Inną, nagminnie używaną substancją jest Cocoaminopropyl Betaine i tą kwestię również Aga rozgryzła bezlitośnie (link).

Moje największe zaufanie wzbudzają szampony bez żadnych siarczanów (~Sulfate). Ostatnio też staram się unikać Cocoaminopropyl Betainy i muszę przyznać, że Aga - zdaje się- ma naprawdę mega dużo racji w tej kwestii. Po uważnych obserwacjach odnotowałam, że szampony pozbawione tego paskudztwa nie powodują u mnie żadnego swędzenia i innych problemów ze skalpem, do których miałam skłonność przez większość życia ;)

Warto też zwracać uwagę na to, czy w szamponie jest alkohol (jak jest oznaczony w składzie -link) bo na przykład w moim przypadku oznacza nieustanne swędzenie i łupież. Choć akurat ten składnik nie musi wcale okazać się szkodliwy. 

Szamponów, które są pozbawione powyższych substancji, jest na rynku niewiele w porównaniu do typowo drogeryjnych opcji, ale są łatwo dostępne w sklepach internetowych. Możecie je wyszukać na liście Kosmetyczny Fronesis lub zerknąć do mojej włosowej wishlisty.

Cece Med Stop Hair Loss szampon

Ekstrakty i substancje aktywne


Im więcej ich w szamponie tym bardziej cieszy to oczy i skórę głowy ;) Nawet jeśli decydujecie się na szampon z mocnymi detergentami bo tak Wam wygodniej lub Wasz skalp z uporem nie toleruje łagodniejszych substancji myjących to warto zwrócić uwagę co będzie dbało o właściwe odżywienie skóry głowy.

Bo wszelkie detergenty mają to do siebie, że zwięszają wchłanianie innych substancji. Warto wykorzystać tą funkcję szamponów.

I nie zrażajcie się faktem, że ekstrakty czy witaminy znajdują się na końcu składu. Te substancje są tak mocno stężone, że większy procentaż nie jest zalecany, a ich mała objętość w produkcie nie umniejsza ich skuteczności działania.

Substancje niepożądane


Pod tym względem najłatwiej jest zaufać instytucjom certyfikującym. Oczywiście można też samodzielnie wertować składy i na logikę oceniać czy warto dany kosmetyk zakupić, bo też nie każdą firmę stać, by ów certyfikat zdobyć (trochę to jednak kosztuje). 

Jednostki kontrolujące takie jak np. Ecocert dają gwarancję, że nie będziemy mieć styczności z syntetycznymi barwnikami i zapachami, sztucznymi olejami, PEGami i szkodliwymi konserwantami. 

A Wy jakie szampony wybieracie? Lubicie wydziwiać czy kupujecie w drogerii? ;)

marca 10, 2017

Jadalny czekoladowy peeling do ust DIY

Jadalny czekoladowy peeling do ust DIY
Domowy cukrowy peeling do ust DIY bez miodu przepis - jak zrobić

Po odkryciu peelingu do ust Sylveco (za sprawką Kosmetyczny Fronesis) uzależniłam się od niego bez reszty. Koncept peelingowania ust jest niezwykle przydatny jeśli macie nawracający kłopot ze skórkami. I jest przyjemny sam w sobie :)

W moim przypadku fascynacja była jednak najwyraźniej za duża, bo po kilku (nastu) użyciach wokół ust pojawiła się lekka wysypka więc z jego używaniem musiałam nieco spasować (aczkolwiek wciąż do niego wracam bo migdałowy zapach jest cudny).

Postanowiłam też stworzyć jak najbardziej godnego zastępcę. Padło na koncept jadalny - cukrowy peeling do ust z dodatkiem kakao ;)

Cukrowy peeling do ust z kakao przepis DIY - jak zrobić samemu

Jak samemu zrobić cukrowy peeling do ust?


Przepis na ten domowy peeling DIY jest banalnie prosty. Ja postawiłam na możliwie najlżejsze masło i olej, by uniknąć ponownych rewolucji: masło shea i olej ze słodkich migdałów.

Jeszcze w trakcie rozpuszczania olejów w kąpieli wodnej dosypałam kakao, z kolei po wymieszaniu i ostudzeniu konsystencji dodałam cukru

Jako że nie używam wody podejrzewam, że peeling przetrwa minimum 3 miesiące, a pewnie i znacznie dłużej. Mój jest bez miodu, ale możecie go użyć zamiast cukru lub wraz z nim i termin ważności również nie ulegnie zmianie. 

Odpuściłam wosk, żeby peeling był jadalny. Dlatego też mazidło szybko rozpuszcza się na ustach pod wpływem ciepła. Podarowałam sobie też olejki i witaminę E bez których zwykle nawet nie zaczynam DIY, ale i bez nich peeling ma miły zapach ciemnego kakao. 

Smakuje całkiem pysznie :D

Jadalny domowy peeling do ust z masła shea i cukru, z kakao - przepis DIY jak zrobić

Pokusicie się? ;)

marca 08, 2017

3 Odżywki O`Herbal

3 Odżywki O`Herbal
O`Herbal odżywki opinie składy blog recenzja

O zakupie moich mini-odżywek O`Herbal wspominałam jeszcze w styczniowym poście. Nadszedł więc czas najwyższy, by poddać je ocenie.

O wersji z arniką (zwiększającej objętość) możecie przeczytać też u Mamy z Różową Torebką. Szczerze powiedziawszy właśnie ten post zachęcił mnie do jej zakupu. Czy było warto?


O`Herbal odżywka zwiększająca objętość (z ekstraktem z arniki) INCI skład

O`Herbal: odżywka zwiększająca objętość (z ekstraktem z arniki)


Hasło zwiększamy objętość zawsze przyciąga moją uwagę, bo moje włosy - obecnie niskoporowate i chorobliwie gładkie - mają z nią spory kłopot.

Więc co jakiś czas w przypływie entuzjazmu kupię coś z plakietką objętość mimo, że racjonalnie zdaję sobie sprawę, że akurat odżywki mają marne szanse cokolwiek w tych kwestiach zmienić. Głównie ze względu na fakt, że wszystkie zawierają substancje wygładzające na przedzie składu.

Podobnie w tym przypadku. Zwiększenia objętości nie uświadczyłam więc nie będę Was oszukiwać. Jeśli macie podobne kłopoty z plaskatością na czubku głowy - nie liczcie na efekt push-up. 

To co jednak podoba mi się w tej odżywce to stosunkowo dobry skład jak na produkt drogeryjny. Prosty i bez oszukaństwa. Ekstrakt z arniki zgodnie z plakietką jest. A do niego nawet dwie proteinki w postaci keratyny i mleka.

Na codzień używa się jej niezwykle przyjemnie - ze wszystkich 3ch wariantów odżywka z arniką ma, jak dla mnie, najbardziej owocowy zapach i najbardziej zbitą konsystencję, dzięki której nic mi nie spływa z włosów.


O`Herbal: odżywka do włosów przetłuszczających (z ekstraktem z mięty) INCI skład

O`Herbal: odżywka do włosów przetłuszczających (z ekstraktem z mięty)


Ta wersja zaskoczyła mnie miło. Perspektywa zapachu mięty była mało zachęcająca, ale podobnie jak pozostałe odżywki tej marki - Parfum nic wspólnego z tytyłowym ekstraktem nie ma. I choć zazwyczaj to ogólnikowe określenie mnie mierzi - w tym przypadku kompozycja jest niezwykle sympatyczna - delikatnie ziołowa z jakimiś świeżymi, lekko cytrusowymi nutami.

Kolejnym miłym aspektem jest zawartość glinki na drugim miejscu składu. Jak tylko zobaczyłam ją w INCI podkusiło mnie, żeby nałożyć odżywkę również na skórę głowy. Zwykle tego nie robię, szczególnie w przypadku odżywek drogeryjnych, bo tuż po tym czeka mnie standardowo co najmniej swędzenie. Tu żadnych dolegliwości nie uświadczyłam więc za to daję jej naprawdę spory plus. 

Co do obietnicy z etykietki: używając odżywki w zestawieniu z szamponem Urtekram miałam doskonałą okazję sprawdzić deklarowane przez producenta działanie gdyż szampon sam w sobie wzmagał u mnie przetłuszczanie się włosów. Odżywka nieco łagodziła ten efekt więc nie mogę powiedzieć, że pod tym względem się nie sprawdza. Jestem jednak za bardzo przyzwyczajona do własnych wcierek, które dają mocniejszy efekt pod względem przedłużania świeżości. Na pewno warto sprawdzić na sobie, szczególnie jeśli szukacie czegoś zupełnie pozbawionego protein.

Ogólnie rzecz biorąc jestem z niej zadowolona.


O`Herbal: odżywka do włosów kręconych ( z ekstratem z chmielu) INCI skład

O`Herbal: odżywka do włosów kręconych ( z ekstratem z chmielu)


Kolejnym moim niedoścignionym marzeniem jest poprawa skrętu włosów bez zbędnego wysiłku. W przypadku tej odżywki producent obiecuje, że m.in. nada sprężystości.

I znów racjonalizm wygrał, bo jak coś ma poprawić moją sprężystość jeśli w składzie przoduje substancja wygładzająca? Nie wiem jak u Was, ale u mnie składniki tego typu powodują raczej prostowanie się włosów od nasady.

Ale nie jest też tak, że odżywka nie ma zalet. Znajdziecie w niej oliwę z oliwek, proteiny mleczne i tytułowy esktrakt z chmielu znany z cudnych właściwości w pielęgnacji włosów i skóry głowy. Znów mamy tu skład prosty i bez przekłamań, co jest na pewno plusem.

Ta odżywka ma zdecydowanie najładniejszy zapach i aż miło, że stosunkowo długo utrzymuje się on na włosach. Parfum zawiera ziołowe nuty ze słodkimi dodatkami.


Summing up


Mój stosunek do drogeryjnych opcji jest bazowo średni. W tym przypadku nieco zmiękłam, bo składy nie są wcale złe - każda z odżywek ma w sobie jakiś fajny ekstrakt przydatny w codziennej pielęgnacji włosów i skóry głowy jeśli do tego również ich używacie.

Co do deklarowanego przez producenta działania danych wariantów - dla mnie normą jest, że to po prostu raczej się nie sprawdza. Winić można też na pewno moje włosy, które obecnie są ekstremalnie oporne na wszelkie próby pielęgnacji. Są zdrowe, gładkie i żyją na swój sposób.

Jeśli potrzebujecie wygładzenia, zwiększenia połysku - jest spora szansa, że któraś z powyższych opcji sprawdzi Wam się genialnie. Dlatego jak zawsze polecam spróbować na sobie. Tym bardziej, że mini opakowania dostaniecie np. w drogeriach Jaśmin lub w aptekach DOZ dosłownie za grosze.

Ja najogólniej mówiąc jestem z nich naprawdę zadowolona, bo na codzień używa się ich naprawdę przyjemnie. Jeśli po odżywkę idziecie do drogerii - jest to na pewno jedna z lepszych opcji. 
Copyright © 2016 Porcelanowe Włosy , Blogger