kwietnia 23, 2017

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Ulubieńcy ostatnich miesięcy

Nie mam tendencji do kupowania na zapas. Kupuję to, czego potrzebuję. Ale kombinuję przy tym jak koń pod górę. Odkąd poznałam świat kosmetyków naturalnych i azjatyckich spędzam sporo czasu na przeglądaniu propozycji coraz to piękniejszych i lepszych pod względem składu. 

Dlatego kosmetyki wybieram głównie patrząc na to, co da mi najwięcej radości (zresztą ta idea przyświeca mi w możliwie każdym aspekcie życia). Dobry skład i pożądane właściwości, ciekawa kompozycja zapachowa i urocze opakowanie. Można mieć wszystko na raz? No ba!

John Masters - odżywka Rozmaryn i Mięta



Definitywnie spełnia wszystkie moje potrzeby. Z nawiązką. Genialny skład: 33 substancje przepięknie pielęgnujące moją wrażliwą skórę głowy. W zasadzie głównie w tym celu jej używam.

Sprawdza się cudownie w połączeniu z łagodnymi szamponami, które z zamiłowania plączą włosy. Skutecznie łagodzi przesuszenie i ewentualne podrażnienie skalpu po detergentach.

Zasłużyła na osobny post: John Masters Organic - odżywka Rozmaryn & Mięta.

Apieu - bananowy krem do rąk



Wspomniany przy okazji Azjatyckich cudaczków kosmetycznych, wraz ze zgrają pand Tony Moly i Yunifangami od Moniki.

Kremik umila mi życie na codzień - skutecznie niweluje suchość dłoni bez tłustawej warstwy, której część z Was nie za bardzo lubi. O takie połączenie niezwykle ciężko, przez co darzę koncept jeszcze większym uznaniem.

Ale to opakowanie i zapach urzekły mnie najbardziej. Intensywny aromat słodkiego budyniu bananowego towarzyszy dłoniom stosunkowo długą chwilę po aplikacji. 

Lush - Dirty Styling Cream



Lushowa guma Dirty wydobywa z moich włosów objętość, której tak bardzo brakuje mi na codzień. Daje też możliwość lekkiego podkreślenia skrętu nawet jeśli danego dnia włosy uparcie twierdzą, że są z natury zupełnie proste.

Bardzo szybko załatwia sprawę - aplikacja nie zajmuje więcej niż 2 minuty. Co prawda efekt nie utrzymuje się ekstremalnie długo na włosach niskoporowatych, ale godny skład i zapach pięknie rekompensuje mi tą małą niedogodność. Pachnie słodziutką gumą balonową.

Skład i zdjęcia efektu na moich włosach: Dirty Styling Cream + gdzie kupić Lush w Polsce

Born To Bio - dezodorant Wild Rose



Cudny i delikatny skład - bez aluminium i alkoholu, na bazie wody jedlnicy i szałwii. 

Zapach jest cudowny! Choć ogólna kompozycja rzeczywiście ma coś wspólnego z dziką różą to praktycznie nie użyto tu olejku różanego, którego tak nie znoszę. Aromatyczne cudo tworzą olejki eteryczne: kamforowy, z cyprysu, palmarozowy i z liści drzewa herbacianego.

The Saem - Iceland hydrating Eye Stick



Na ten moment nie wyobrażam sobie życia bez tych niedźwiadków. Z radością ratują moje oczy od zmęczenia i kiedy jestem jeszcze porannie zaspana.

Twierdzę, że chłodzą, choć nikt inny wokół mnie nie ma podobnych wrażeń. Na pewno jednak niwelują opuchnięcie, przyjemnie nawilżają i cieszą serce swoim urokiem ;)

Więcej info i zdjęć z niedźwiadami w roli głównej: The Saem - Iceland Hydrating Eye Stick.

Nature Queen - masło do ciała kokosowo- truskawkowe



Rozwodziłam się nad nim niedawno w poście Nature Queen skradło mi duszę. Zauroczył mnie przede wszystkim zapach (powtarzam się, ale taka maniacza tendencja) - słodziutka truskawka sprawia, że chce się nim balsamować bez przerwy.

Jestem też pod ogromnym wrażeniem faktu jak ten zapach został uzyskany. W masłowej konsystencji zawarto nasiona truskawek - to one i tylko one gwarantują ten aromat!

A Wy? Macie swoją ulubioną zgraję kosmetycznych umilaczy?

kwietnia 19, 2017

Manna - truskawkowy dżem do zębów

Manna - truskawkowy dżem do zębów
Pasta do zębów bez fluoru o smaku truskawkowym dla dzieci, Manna

Możecie uznać, że poświęcanie odrębnego postu paście do zębów jest przesadą ;) Jednak idąc za przeświadczeniem mądrzejszej ode mnie koleżanki (Kosmetyczny Fronesis ;) ) - podzielam stwierdzenie, że pielęgnacja zębów jest przecież tak samo ważnym elementem jak stosowanie wszystkich innych kosmetyków.

Poza tym pasta Manny o smaku truskawki to mój mały fenomen. Totalnie mnie urzekła. Swoją konsystencją, kolorem, smakiem i składem. Sama marka jest niesamowita i godna polecenia!

Pasta do zębów bez fluoru truskawkowa dla dzieci, Manna skład INCI


Pasta do zębów bez fluoru o smaku truskawkowym, Manna


Po pierwsze - zdecydowanie zachęcam do zerknięcia na stronę Manny i zapoznania się z jej ideologią. Mnie wciągnęła bez reszty. Przede wszystkim Manna nie używa w produkcji oleju palmowego, o którym wspominałam w niedawnym poście "Co jest nie tak z olejem palmowym?". Producent ogranicza też do kompletnego minimum zastosowanie syntetyków.

Asortyment przyciąga uwagę. Nie tylko uroczymi opakowaniami i składami, ale i różnorodnością kosmetyków codziennego użytku. Mnie kuszą niezwykle dezodoranty w kremie bez aluminium, łagodne żele pod prysznic i peelingi.

Ale do rzeczy.

Truskawkowa pasta do zębów Manny nie zawiera fluoru. Dla mnie to aspekt nr 1, bo jakiś czas temu zaczęłam zawzięcie obwiniać fluor za chroniczne podrażnienia dziąseł, swędzenia i nadwrażliwości. Od kiedy go unikam problemów brak.

Czerwony kolor pochodzi z naturalnego barwnika, podobnie aromat truskawkowy - bazuje na roślinach. Ah, wspominałam, że to pasta dla dzieci? Umila jednak życie niejednemu dorosłemu. W smaku jest tak słodka i pyszna, że chce się ją jeść. I w sumie nawet podobno można. 


Pasta do zębów bez fluoru o smaku truskawkowym dla dzieci, Manna

Pasta nie ma środków pieniących ani ścierających, co w pierwszym odruchu może być dziwne. Szczoteczka aż trochę skrzypi ;) Właśnie dlatego konsystencja kojarzy mi się z dżemem. Nie zmienia to faktu, że Manna myje dokładnie, nawet lepiej niż niektóre białe, gęste i pieniące pasty. A to za sprawką łagodnej i ekologicznej substancji myjącej - Decyl Glucoside. 

Jeśli szukacie czegoś naturalnego do codziennej higieny jamy ustnej - pasta Manny niezwykle umili Wam życie ;) Również jeśli macie kłopot z nadwrażliwością dziąseł, a drogeryjne pasty mimo zapewnień na etykietach nie radzą sobie skutecznie z tym problemem - polecam sprawdzić tą opcję bez fluoru.

Kupicie ją o tu, razem z innymi genialnymi produktami ;)

Znacie Mannę? Może właśnie planujecie zakupy?

kwietnia 17, 2017

Kiść wiosennych inspiracji - MiszMasz!

Kiść wiosennych inspiracji - MiszMasz!

Wiosna najwyraźniej jeszcze nie zdecydowała czy to już czas, byśmy przestali odmrażać sobie kończyny. Kwiecień plecień.. wychodzisz domu w pełne słońce, a wracasz migiem między kulkami gradu. Jednak, hej!, formalnie przyszła, musicie przyznać, że bazowe samopoczucie jest już dimetralnie inne ;)

Ciągnie mnie więc ostatnio do pięknych drobiazgów. A przebiegły Adsense co rusz podsuwa nowe, małe przyjemnostki. Może to też perspektywa zbliżających się urodzin powoduje we mnie wymyślanie nowych potrzeb?

Jednak jak tu się oprzeć takim uroczym błahostkom?



Znacie Tous? Charakterystyczne misie zaatatowały mnie któregoś razu z internetów. Naszyjnik (1.) Camille Vermeil jest jednym z tych, które chyłkiem wkradły mi się w duszę.

(2.) Dostałam próbkę kremu Clochee i przepadłam. Chcę tego więcej :D

(3.) Paletka do brwi Coleur Caramel niesie nadzieje na kształtność moich brwi. Choć mając już pewne doświadczenia odnośnie własnych umiejętności.. meh, zawsze może też po prostu cieszyć oczy pudełeczkiem.

Opakowania Zao mówią do mnie równie głośno. (4.) Transparentny podkład mineralny - połączenie pudru bambusowego i ryżowego mocno mnie przekonuje wziąwszy pod uwagę dość przyjemne wrażenia z bambuskiem Ecocery.

Lilla Mai - piękne dopełnienie obrazu wiosny. (5.) Krem z filtrem UV powinien świetnie sprawdzić się na słoneczku [ no chyba że w maju znów spadnie śnieg.. ]



(1.) Drewniane okulary Woodwear - spotkałyście gdzieś coś takiego? Jak można nie chcieć ♡

Jeśli ktoś z Was nie zna jeszcze Psich Sucharków - musicie to obczaić! ;) To niezwykle prawdziwe zachowania psiaków zobrazowane na uroczych ilustracjach. (2.) Torba na zakupy do kupienia na Koszulkowie.

Medicine już dawno zauroczyło mnie bez reszty. Niekonwencjonalnością, oryginalnością projektów, brakiem ograniczeń. Mam już koszulkę psa astronauty i pani z kosmosem w głowie. (3.) Pan z głową motyla będzie świetnym dopełnieniem dziwactwa. 

(4.) Bransoletka Lilou z koniczynką ujęła mnie kolorem. Mam do niego niezaprzeczalną słabość.

Love Soap.. ten jelonek.. i ten skład.. ♡ Samiutkie delikatne detergenty w szamponie&żelu z mandarynką (5.)



Jeśli jeszcze nie niuchałyście Escady to pora ku temu najlepsza :) (1.) Aqua del Sol to mój bezwzględy faworyt na lato. Jak tylko robi się cieplej uwielbiam otaczać się tym zapachem owocków z różowym pieprzem i.. lodami :)

Inne pozycje wspomnianego wczesniej Tous - misiaki w naszyjniku Vermeil Face (2.) i bransoletce Camille Vermeil (3.)

Urocza mysza na ceramicznym kubeczku Smukke (4.) uprzyjemni każdy poranek ;)

I jeszcze jeden wymysł Medicine - (5.) koszulka z jaguarem ze stanowczo za długą szyją.


A jak Wy cieszycie się na wiosnę? :D

kwietnia 14, 2017

Wielkanocny relaks. DIY detox dla twarzy i ciała

Wielkanocny relaks. DIY detox dla twarzy i ciała

Domyślam się, że większość z Was jest w ferworze walki i świątecznych przygotowań. Lub może wręcz przeciwnie - jesteście w tym okresie ostentacyjnymi obiboczkami? ;)

Tak czy inaczej jeśli będziecie chciały wykorzystać ten moment na chwilę psychicznego i fizycznego detoksu - zachęcam zerknąć na mój leniuchowy, relaksujący plan.

Okres świąt wszelakich to piękna wymówka, by na chwilę zapomnieć o obowiązkach, odprężyć się i oczyścić umysł.

Większość DIY zrobicie z kuchennych składników!


1. Pomarańczowy peeling do ciała z kurkumą




Składniki:


  • cukier
  • wybrany olej lub oliwa z oliwek
  • pół łyżeczki kurkumy
  • opcjonalnie: olejek pomarańczowy
  • opcjonalnie: płatki nagietka

Olejek pomarańczowy dostaniecie w większości aptek, a znacznie umili użytkowanie peelingu. Z kolei płatki nagietka możecie kupić na przykład w Krainie Mydełek lub na stronie Calaya.

2. Kwiatowo - maślankowy deser do kąpieli




Składniki:



Deser można nabierać łyżeczką albo pomieszać przed użyciem ;)


3. Peeling do twarzy z maku i mleka



Przepis najprostszy na świecie - wystarczy zalać mak odrobiną mleka i odczekać około 15 minut, aż nasiąknie. 

Mak nie jest tak ostry jak cukier więc nada się również dla wrażliwszych cer.

[Edit: peeling nawilża nawet lepiej niż się spodziewałam. Pozostawia przyjemnie oczyszczoną i delikatnie wygładzoną cerę. Jedyny mankament: mak jest wszędobylski; polecam porwać się na peeling raczej przed prysznicem/ kąpielą ;) ]


4. Maseczka do twarzy ze śmietany i pomidora



Równie banalnie prosty przepis. To właściwie nic innego jak koktail z pomidora i śmietany (lub mleka) upichcony w blenderze. Do maseczki można opcjonalnie dodać nieco miodu, dla lepszej przyczepności. Ja jednak zdecydowałam się nałożyć papkę pod bawełnianą maseczkę (Zrób Sobie Krem) stąd konsystencję pozostawiłam w formie dość leistej. 

A jako zastrzyk energii psychicznej:



Opowiadajcie jak Wasze przygotowania do Wielkanocy - czeka Was rodzinna zadyma czy obchodzicie święta zupełnie na spokojnie? 

kwietnia 12, 2017

Cała prawda o detergentach. Czy istnieją naturalne i delikatne substancje myjące?

Cała prawda o detergentach. Czy istnieją naturalne i delikatne substancje myjące?
Co rusz w internetach spotykam się ze różnorodnymi stwierdzeniami odnośnie detergentów - że ALSy/ SCSy to nie to samo co SLSy, albo że któreś z siarczanów mają ten sam numer CAS co oznacza, że substancje są tak samo mocne/ słabe (btw CAS identyfikuje substancję więc dwa surowce z różnym składem chemicznym nie mogą mieć tego samego numeru..). Osobną kwestią problematyczną bywa też np. łagodna z pozoru Cocoamidopropyl Betaina.

Ostatecznie ciężko stwierdzić co jest czym i co warto wybrać jako delikatne subtancje myjące. Przyznam, że mi samej zajęło dobrą chwilę rozgryzienie tego tematu, ale mam nadzieję, że informacje do których dotarłam i Wam pomogą rozjaśnić te kwestie.

W rozpisce dla ułatwienia pokolorowałam substancje łagodne na zielono, wątpliwe na pomarańczowo i mocne detergenty na czerwono. Niezwykle pomocny w tworzeniu tego zestawienia był "Leksykon surowców kosmetycznych" autorstwa m.in Jacka Arct`a i Katarzyny Pytkowskiej, który dociekliwym polecam bardzo <3


Substancje myjące w kosmetykach łagodne i naturalne jak rozpoznać
Aubrey Oganics, Szampon z biotyną - recenzja

Ammonium Lauryl Sulfate (ALS) - silne działanie drażniące i wysuszające, stosowany tylko z substancjami łagodzącymi

Cocamide DEAograniczony w stężeniu ze względu na prawdopodobieństwo uwalniania nitrozoamin

Coco Betaine - średnio silne działanie wysuszające, łagodna substancja myjąca

Cocoamidopropyl Betaine - średnio silne działanie wysuszające, łagodna substancja myjąca

* nie pomylić z Betaine - to aminokwas (syntetyczny lub z buraków cukrowych/pszenicy), który działa nawilżająco i łagodzi drażniące działanie innych substancji

Cocoamidopropyl Hydroxysutaine - średnio silne działanie wysuszające

Cocoamidopropylamine Oxide - wykazuje powinowactwo do keratyny włosów i skóry; średnie działanie myjące; ogranicza drażniące działanie innych środków

Coco Glucoside - łagodny dla skóry, zmniejsza działanie drażniące innych substancji

Decyl Glucoside - biodegradowalny (!), łagodny dla skóry - wykazuje powinowactwo do keratyny włosów i skóry; łagodzi drażniące działanie innych środków myjących

Disodium Cocamido MEA Sulfosuccinate - łagodny dla skóry i spojówek

Disodium Cocoamphoacetate - średnio silne działanie wysuszające, łagodna substancja myjąca

Disodium Lauroamphodiacetateśrednio silne działanie wysuszające, łagodna substancja myjąca

Disodium Laureth Sulfosuccinate - łagodny dla skóry i spojówek

Lauramide DEA - ograniczony w stężeniu ze względu na prawdopodobieństwo uwalniania nitrozoamin

Lauryl Betaine - łagodna substancja myjąca, kondycjonująca włosy

Lauryl Glucoside - łagodny dla skóry, ogranicza drażniące działanie innych substancji myjących


Aubrey Organics, szampon z biotyną naturalne i delikatne detergenty
Oleamide DEAograniczony w stężeniu ze względu na prawdopodobieństwo uwalniania nitrozoamin

Potassium Cetyl Phosphate - łagodny dla skóry

Potassium Cocoyl Hydrolyzed Collagen - niedrażniący, dobrze tolerowany przez skórę

Sodium Cetearyl Sulfatesilne działanie drażniące i wysuszające; stosowany tylko z substancjami łagodzącymi

Sodium Coco Sulfate (SCS) - średnio silne działanie drażniące i wysuszające

Sodium Cocoamphoacetate - ograniczone działanie drażniące, średnio silne działanie wysuszające

Sodium Cocoyl Hydrolyzed Keratin - niedrażniący, słabo wysuszający, dobrze toleowany przez skórę; drugorzędna substacja myjąca

Sodium Laureth Sulfate (SLS) - średnio silne działanie drażniące i wysuszające

Sodium Lauryl Sulfate (SLES)silne działanie drażniące i wysuszające, stosowany tylko z substancjami łagodzącymi

Sodium Lauroyl Lactylate - łagodna substancja myjąca

Sodium Stearoyl Lactylate - bardzo łagodna substancja myjąca, wykazuje powinowactwo do keratyny skóry i włosów.

Sodium Cocoyl Hydrolyzed Wheat Protein - niedrażniący, dobrze tolerowany przez skórę, łagodzi drażniące działanie innych substancji

Stearamine Oxide - biodegradowalny, wykazuje powinowactwo do keratyny naturalnej; ogranicza działanie drażniące substancji myjących; umiarkowane działanie myjące

TEA Cocoyl Hydrolyzed Collagen - niedrażniący, słabo wysuszający, dobrze tolerowany przez skórę; drugorzędna substancja myjąca

TEA Cocoyl Hydrolyzed Glycine Soya Protein - niedrażniący, słabo wysuszający, dobrze tolerowany przez skórę; drugorzędna substancja myjąca

TEA C12-C13 Alkyl Phosphate - łagodny wpływ na skórę, dobre właściwości myjące

TEA Lauroyl Sarcosinate - łagodny dla skóry; dobre właściwości myjące

TEA Lauryl Sulfate silne działanie drażniące i wysuszające, stosowany tylko z substancjami łagodzącymi

Wheat Germamidopropyl Betaine - średnio silne działanie drażniące i wysuszające


Lilla Mai - Szampon rozmarynowy łagodne substancje myjące
Lilla Mai - Szampon rozmarynowy
Nie namawiam nikogo do stosowania takich, a nie innych kosmetyków - najlepszym odzwierciedleniem potrzeb naszej skóry jest ona sama (choć śmiem twierdzić, że im bliżej natury tym lepiej!)

Posiadając jednak jakieś źródło wiedzy czułam się zobowiązana podzielić tym z Wami gwoli uważnego pilnowania producentów, którzy zwykli wciskać nam kity i doceniania tych, którzy zadali sobie trud, by stworzyć produkt mniej konwencjonalny i bezpieczniejszy.

Komu przydały się detergenty w pigułce? Obserwujecie jak dane substancje wpływają na Waszą skórę?

kwietnia 10, 2017

Nature Queen skradło mi duszę. Kokosowo - truskawkowe masło do ciała i olejek z marchwi

Nature Queen skradło mi duszę. Kokosowo - truskawkowe masło do ciała i olejek z  marchwi

Znacie Nature Queen? To marka, która pod swoim szyldem skrywa bogactwo czystych surowców. Jako fanka stosowania półproduktów w codziennej pielęgnacji, a jednocześnie kobieta ubóstwiająca piękne opakowania w pełni popieram wizję Zrób sobie wspaniały prezent.

Jednak prócz olejów, maseł i glinek na stronie Nature Queen znajdziecie też kosmetyki: masła do ciała i peelingi z urzekającym składem - wolne od syntetyków. 

Oto co ostatnio bez reszty mnie urzekło.



Kokosowo - truskawkowe masło do ciała


Prócz tego, że nie kryję się ze swoją słabością do uroczych opakowań naturalnych kosmetyków, oficjalnie wielbię również piękne zapachy. Mimo że to masło kokosowo - truskawkowe, ja czuję tam wyłącznie przesłodki zapach truskawki typowy dla czekolad Milki.

Przyznam szczerze, że zdziwiło mnie to niezmiernie, bo robiąc własne kosmetyki naturalne, mając styczność z wieloma olejkami eterycznymi w życiu nie spotkałam się z tego rodzaju zapachem, który jednocześnie byłby w pełni naturalny. W pierwszym odruchu obstawiałam syntetyki. 

Jakież było moje zdziwienie, gdy spojrzałam na skład: nasiona truskawki, olej kokosowy, wosk pszczeli i witamina E! Moje wielkie uznanie dla Nature Queen za ten koncept i efekt.



Konsystencja jest stała. To może stanowić niespodziankę dla tych z Was, które przyzwyczajone są do miękkich i szybko wchłanialnych produktów z drogeryjnych półek. Masełko trzeba pomasować, wtedy rozpuszcza się łatwo pod wpływem ciepła dłoni pozostawiając na nich olejową warstwę. 

Bardzo lubię ten koncept. Kremy, które serwuję swojej twarzy również miewają taką konsystencję. Pomysł przypadnie do gustu wszystkim fanom mniej konwencjonalnych mazideł.

Masełko nawilża skutecznie. I mówię to z pełną odpowiedzialnością jako posiadaczka wiecznie przesuszonej skóry. Jest cudnym dopełnieniem wieczornego relaksu. Wręcz łapię się na tym, że chociaż wybalsamowałam się już cała to sięgam po więcej chcąc nacieszyć się jeszcze troszkę tym słodkim zapachem.


Olejek z nasion marchwi


A właściwie macerat marchwiowy na bazie oleju słonecznikowego. Jestem czepliwa, nie lubię niejasności dlatego nieco mierzi mnie, fakt że na stronie Nature Queen widnieje informacja, że jest to prawdziwy olej z nasion marchwii 100% powstający w procesie tłoczenia nasion marchwii

Jednak INCI kłamczuchować nie ma prawa: Helianthus annuus seed oil i Daucus carota. Nie ma nic złego w fakcie, że to macerat. To nic innego jak wyciąg olejowy, który zachowuję pełnię właściwości i dobra marchwii. Warto więc uwzględnić realny skład, bo przecież są cery, które z danymi olejami się nie lubią. A wtedy jest płacz.


Mimo to macerat, podobnie jak masełko, pokochałam całym sercem. Moja cera również. Dzięki niemu wróciłam z powrotem do minimalistycznej, w pełni naturalnej pielęgnacji twarzy, czyt: hydrolatu z krwawnika jako toniku, żelu aloesowego i oleju marchwiowego zamiast kremu.

Olej marchewkowy w tym zestawieniu cudownie wpływa na moją cerę - pozostawia ją nawilżoną i odżywioną.

Jednak to co lubię najbardziej to kolor oleju z marchwi. Intensywnie pomarańczowy. Postawia na twarzy delikatną koloryzującą warstwę poprawiającą koloryt skóry. Początkowo stosowałam go tylko na noc, bo obawiałam się wyglądu żółtka w świetle dziennym. Szczególnie z moją bladą twarzą.

Po jakimś czasie odważyłam się również na to, by stosować go zamiast kremu na dzień. Wchłania się stosunkowo szybko pozostawiając lekką ochronną warstwę i ten piękny ciepły odcień na skórze. A puder bambusowy swoim dość mocnym działaniem niweluje świecenie twarzy w newralgicznych miejscach. 

Jeśli jeszcze nie miałyście w swoich łapkach maceratu z marchwi - bardzo polecam! Może posłużyć jako naturalny, delikatny bronzer, który jednocześnie chroni skórę przed promieniowaniem. Sprawdzi się nawet w przypadku poparzeń słonecznych.




Nature Queen


Jeśli kupujecie surowce zapewne stwierdzicie, że może nie mieć sensu płacenie nieco drożej za to samo, co dostaniecie w sklepach z półproduktami do wyrobu kosmetyków.

Jednak jeśli używacie czystych składników do codziennej pielęgnacji to przyjemne dla oczu opakowania niezwykle umilą Wam ich użytkowanie każdego dnia. Dodatkowym atutem są też dozowniki do olejów, które znacznie ułatwiają aplikację.

Moim zdaniem produkty Nature Queen są genialnym prezentem dla nas samych i bliskich, którzy stawiają na naturalną pielęgnację. Pod tym względem w pełni zgadzam się z hasłem marki, które właśnie do tego skłania.

Osobiście mam wielką nadzieję, że Nature Queen będzie rozwijać się nie tylko pod względem asortymentu surowców, ale też w stronę kosmetyków. Koncept masełka niezwykle przyjemnie mnie zaskoczył, a nie zdarza się to często w dobie wszędobylskich "naturalnych" produktów.

Spotkałyście się już z tą marką? Lub może macie w planach się z nią zapoznać? ;)

kwietnia 07, 2017

Dirty Styling Cream + gdzie kupić Lush w Polsce

Dirty Styling Cream + gdzie kupić Lush w Polsce
Produkty Lush spotykałam do tej pory wyłącznie na Instagramie. Z miejsca urzekł mnie całokształt marki. Niezwykle kolorowe konsystencje i nietuzinkowe pomysły na kosmetyki. 

Pogłoski o tym kiedy powstanie Lush w Polsce krążą już nawet od 2012 roku jednakże póki co trzeba się jednak nieco nakombinować, żeby je kupić. Nie jest to jednak niewykonalne ;)

Lush Dirty Styling Cream - guma stylizująca allegro polska

Dirty Styling Cream - guma stylizująca


Mój Lush-owy smakołyk pochodzi z Allegro. Teoretycznie możnaby uznać, że Dirty Styling Cream skierowany jest wyłącznie dla mężczyzn, jednak nawet w recenzjach na stronie brytyjskiego Lusha możecie zauważyć również pozytywne komentarze damskiej części konsumentów.

Zapach i działanie tego cudaczka zauroczyło mnie na tyle, że nie mam zamiaru dzielić się nim z nikim :D Jednak żeby nie było - gumę przetestowałam też na swoim bracie, który utworzył sobie na głowie coś w stylu Johnego Bravo i skutecznie pomykał w tym aż do umycia włosów.

U mnie efekt utrzymuje się znacznie krócej bo max kilka godzin jednak wziąwszy pod uwagę niezwykle delikatny skład - wybaczam. Guma Lush wydobywa z moich włosów objętość i sprawia, że nie są płaskie.

Podejrzewam, że jeszcze lepiej sprawdziłaby się w przypadku kręconych włosów.

Lush Dirty Styling Cream efect on long hair

Kosmetyki z Lush


Lush-owe produkty mają dość fajne składy - INCI mojej gumy możecie podpatrzeć na poniższym zdjęciu. 

Co jeszcze warto kupić? Lush ma w ofercie na przykład plasteliny do kąpieli, z których można uformować dowolny kszatł i używać jako nasączonej gąbki. Na Allegro znajdziecie też żelkę do kąpieli, cienie do powiek w płynie, bronzer do ciała w kostce, a jeszcze niedawno widziałam też pastylki do mycia zębów

Fajnym elementem każdego z kosmetyków Lush jest nalepka infomująca o tym kto był odpowiedzialny dla stworzenie danego produktu, który trafił w Twoje łapki ;) Na każdym kosmetyku jest zdjęcie i imię tej osoby.

Lush Dirty Styling Cream INCI ingredients polska

Gdzie kupić produkty Lush w Polsce?


Kosmetyki Lush ma w ofercie sklep British Shop in Warsaw

Spore pole do popisu daje też Allegro. Sprzedawcy: Lovelush (u tego sprzedawcy kupowałam swoje produkty), Djember i Wiedźmaestera

Produkty Lush mają często krótką datę przydatności, ale te kosmetyki, które są dostępne w Polsce zwykle wyposażone są w konserwanty więc mamy stosunkowo dużo czasu, by się nimi nacieszyć. 

Lush allegro gdzie kupić w polsce

Znacie tą markę? Udało mi się zachęcić Was do zakupów? ;)

Copyright © 2016 Porcelanowe Włosy , Blogger