października 30, 2016

Jak sprytnie przeproteinować włosy

Czyż marzeniem każdej włosomaniaczki nie jest posiadanie puszystej czupryny? Takiej sztywnej jak drut, przesuszonej do szpiku, a w dotyku szorstkiej jak papier ścierny! Twoje włosy nie lubią protein? Są nieco zniszczone? Jeśli też pragniesz wyglądać jak stóg siana - przeczytaj zwięzłą instrukcję poniżej. Gwarantuję, że włosów nagle będzie więcej i nijak się nie ułożą!

Przeproteinowanie włosów jak rozpoznać

Po pierwsze: wybierz jak najmocniejszy szampon oczyszczający. Bardzo polecam Fanolę. Sprawdza się świetnie kiedy szaropodobne w zamierzeniu włosy zaczynają kolorystycznie przypominać starą, pożółką pigwę. Koniecznym warunkiem jest umycie włosów dwukrotnie, żeby zupełnie pozbawić je jakichkolwiek składników odżywczych, z którymi kiedykolwiek miały styczność. 

Do drugie: nałóż produkt proteinowy. Bo przecież to dzień protein! Pal licho, że po takim szamponie jak Fanola nawet sprawdzona maska Alfaparf wymaga ostrożności. Grafik pielęgnacji to grafik pielęgnacji! Należy super-dokładnie wczesać produkt we włosy, żeby dotarł do każdego kosmyka!

Po trzecie: chwilowo zajmij umysł czymś innym, najlepiej poszperaj na półeczkach z kosmetykami. Przypomnij sobie, że przecież masz mgiełkę fioletową, która pięknie pachnie! A jeśli Twoje włosy mają kolor, któremu najbliżej do zgniłości - tym bardziej powinnaś jej użyć! To nic, że ma hydrolizowany kolagen i mniejsza o tą elastynę! Zobaczysz - będzie fajnie.

Teraz możesz się zrelaksować. Zdrzemnij się, poczytaj książkę, sprawdź co nowego na blogach. Nie ma pośpiechu. W końcu poczytne strony kobiece z pierwszych stron google mówią, że maskę można trzymać nawet całą noc (sic! Kto do jasnej cholery tworzy ten kontent?!).

Jak już dotrze do Ciebie jak idiotyczne były Twoje działania zerwij się na równe nogi, staranuj wszystko po drodze, w międzyczasie wylewnie gratulując sobie pomysłowości, siłą wyciągnij swojego chłopaka z łazienki i spłucz dokładnie tą proteinową bombę. 

Przeproteinowane włosy objawy

Czyż nie cudny efekt?

A całkiem serio - PMS to nie jest najlepszy moment na robienie czegokolwiek z włosami. Pomysły na „upiększenie” przychodzą jak bumerang, ale rozum nie zawsze za nimi nadąża. Już lepiej zjeść tą wielką Milkę Choco Jelly. Nawet sama. Albo Maczka. Z malinowym tortem ptysiowym na deser.
Copyright © 2016 Porcelanowe Włosy , Blogger