listopada 07, 2016

Minimalistyczna pielęgnacja włosów na jesień i zimę

Jesień nie jest wybitnie niekorzystną porą dla naszych włosów, ale warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Powietrze nie jest już tak wilgotne jak w lecie, ani zbyt suche, jakie czeka nas w zimie. Końcem jesieni warto jednak zerkać na punkt rosy jeśli stosujemy mocno nawilżające kosmetyki (o humektantach więcej pisałam już tutaj). Ze względu na chłodne wiatry, które gustownie plączą i strączkują nam włosy - warto częściej decydować się na ich upięcie. Dzięki temu unikniemy też zniszczeń spowodowanych ocieraniem o chustki i szaliki. Ja osobiście jestem też zwolennikiem czapek. Po pierwsze dlatego, że całe życie jest mi przebrzydle zimno, a po drugie - dzięki nim nie narażamy naszych cebulek włosowych na osłabienie. Jak uniknąć plaskatych włosów w sezonie czapkowym podpowiem w najbliższej przyszłości ;) Tymczasem: o czym pamiętać w pielęgnacji jesienno zimowej?

1. Serum na końcówki


Ostatnio końce moich włosów dobitnie zasugerowały, że olej z pestek winogron nie wystarcza im już jako zabezpieczenie i pora na treściwsze serum silikonowe. Kiedy odkryłam kilka połamanych końcówek w panice sięgnęłam po pewniaka, jakim są kryształki Fluid Star Mango od Inebrya. W składzie może szału nie ma, ale za to przezroczysta formuła nie wpływa na kolor włosów, a i nie uświadczymy w nim protein. A to wystarczające powody do mojej radości.

kryształki Inebrya, Fluid Star Mango serum bezbarwne

2. Co w ramach wcierki?


Jesienią włosy nie przetłuszczają się już tak szybko jak w lecie. To idealny czas na zmniejszenie częstotliwości ich mycia. Dobrym pomocnikiem w realizacji tego celu będzie hydrolat - np. lawendowy. Udało mi się już zminimalizować wypadanie włosów, a moja skóra głowy coraz mniej entuzjastycznie podchodziła do fundowanych jej wcierek (po jakimś miesiącu-dwóch warto zmieniać preparaty na skalp, skóra łatwo się przyzwyczaja) więc dotychczasowe receptury zastąpiłam hydrolatem.

Nie tylko przedłuża świeżość włosów - dzięki niemu wzmocnimy i zregenerujemy cebulki. Lawenda chroni też kolor, co będzie przydatną funcją dla włosów farbowanych - będą znacznie wolniej płowieć. A jeśli ktoś boryka się z łupieżem, hydrolat posłuży jako wsparcie. Reguluje PH skóry (zaburzenia często są przyczyną łupieżu), a kwas rozmarynowy będący jednym ze składników hydrolatu jest sprawdzonym orężem przy tego typu problemach. Mój jest z Ecospa i służy mi też jako tonik do twarzy.

Hydrolat Lawendowy Ecospa

3. Maska emolientowa


Dlaczego w pielęgnacji warto uwzględnić również maskę uzasadniałam już w tym poście. Obecnie używam sprawdzonej Odbudowującej maski od Yves Rocher. Przyjemnym jest fakt, że nie zawiera silikonów, ani puszących mnie protein - za odbudowę struktury odpowiadają tu ceramidy.

Yves Rocher, maska Odbudowująca - Reparation emolientowa

4. Odżywka bez spłukiwania


Ostatnio odstawiłam na chwilę moją ulubioną Ziaję Intensywna Odbudowa na rzecz przetestowania wychwalanego Oleokremu Biovax. Pod względem eliminacji puszenia sprawdza się niestety odrobinę słabiej, ale tą wadę rekompensuje śliczny zapach i miękkość włosów. Są naprawde przemiłe w dotyku i leciutkie. Oleokrem zawiera sporo silikonów więc na jesień i zimę - będzie w sam raz. 


Biovax Oleokrem Gold odżywka bez spłukiwania bez protein

Jak wygląda Wasza pielęgnacją tą późnawą jesienią? Stawiacie na minimalizm czy spędzacie chłodne wieczory oddając się włosowej pielęgnacji?

Copyright © 2016 Porcelanowe Włosy , Blogger