lutego 25, 2017

John Masters - odżywka rozmaryn i mięta

W lutowych ciekawostkach kosmetycznych napomkniałam juz entuzjastycznie o odżywce rozmarynowej John Masters Organic. Pokusiłam się nawet o stwierdzenie, że warta jest swojej ceny. Dlaczego? Sprawdźcie! :)


Rozmaryn i mięta


Jak już część z Was zapewne zauważyła jestem, zdaje się, maniaczką zapachów. Uwielbiam otaczać się pięknymi kompozycjami więc i wymagam, by kosmetyki, które kupuję pachniały na tyle dobrze, żeby ich użytkowanie było czystą przyjemnością. Najbardziej doceniam te kompozycje, które są tworzone na bazie naturalnych olejków eterycznych.

Dlatego też rozmarynowa odżywka John Masters jest moim strzałem w dziesiątkę. Mamy tu do czynienia z olejkiem rozmarynowym zestawionym genialnie z geranium. Poza tym w kompozycji jest też mięta oraz olejek różany. Moim zdaniem nie mają jednak wpływu na ostateczne wrażenia - są praktycznie niewyczuwalne (i słusznie, bo przecież nie wszystkie z nas je lubią).

Olejku rozmarynowego używam do swoich wcierek - dobrze znam i lubię ów charakterystyczne szczypanie na skórze głowy. Więc już od pierwszego użycia odżywki byłam zadowolona, że rzeczywiście czuję tu sporą jego ilość.

John Masters Organic odżywka rozmaryn i mięta wygładzająca

Odżywka wygładzająca


Kolejny aspekt, który zdobył moje serce. Odżywka wygładzająca oznacza dla mnie zwykle nic innego jak plaskatość włosów. W tym przypadku tak nie jest. Owszem, odżywka genialnie radzi sobie z rozplątywaniem włosów nawet po łagodnych szamponach. Ale nie powoduje u mnie przyklapu, z którym zwykłam żyć ;)

Oczywiście efekt nie jest 48-godzinny, ale kilka dobrych godzin po umyciu moje włosy utrzymują fajną objętość i uniesienie u nasady.

Kolejna kwestia - w moim przypadku genialnie nadaje się do stosowania na skórę głowy. Jako jedna z naprawdę nielicznych odżywek. Niezmiernie mnie to cieszy, bo przy tym składzie chyba płakałabym z zawodu.

Aczkolwiek, mimo że u mnie sprawdza się pod tym względem świetnie u mojej mamy powoduje szybsze przetłuszczanie włosów. Więc jeśli ktoś ma ku temu wyraźną tendencję - warto najpierw zaopatrzyć się w mini-wersję. Bądź co bądź odżywka ma w składzie olej kokosowy i lniany, które mają sporą komedogenność. 

John Masters Organic odżywka rozmaryn i mięta wygładzająca INCI skład

Skład (INCI)


Najpiękniejsza rzecz w tej odżywce. Na dokładnie 33 składniki tylko 3 z nich nie są tu po to by służyć skórze głowy i włosom. Sorbinian potasu i benzoesan sodu musiały się tu znaleźć jako konserwanty, z kolei kwas cytrynowy reguluje PH konsystencji. Takie minimalistyczne podejście do syntetyków niesamowicie mnie cieszy.

Pozostałe składniki INCI jeszcze bardziej budzą radość. W odżywce znajdziemy (wg kolejności w składzie):

  • sok z aloesu
  • panthenol (witamina B3)
  • proteiny sojowe
  • proteiny pszeniczne
  • sorbitol
  • olej jojoba
  • olej kokosowy
  • olej lniany
  • olej słonecznikowy
  • olej z ogórecznika
  • witamina E
  • siarka
  • ekstrakt z arniki
  • ekstrakt z białej herbaty
  • ekstrakt z rumianu rzymskiego
  • ekstrakt z nagietka
  • ekstrakt ze skrzypu
  • ekstrakt z kopru
  • ekstrakt z wiciokrzewu
  • kwas hialuronowy
  • ekstrakt z Nardostachys jatamansi (?!)
  • wspomniane wyżej olejki eteryczne


Aż miło, prawda? Nie ma wątpliwości, że to zestawienie pięknie dba o skórę głowy i porost zdrowych, mocnych włosów. Jedyną rzeczą, którą zmieniłabym w tej odżywce są oleje - kokos i olej lniany nie wszystkim skalpom odpowiadają. Tym bardziej cieszę się, że ogólne zestawienie przypadło do gustu mojej kapryśnej skórze głowy.

Bardzo polecam zakupić choć małą wersję tej odżywki na spróbowanie, bo skład mówi tu sam za siebie. INCI tłumaczy również cenę - John Masters nie idzie na łatwiznę, nie wybiera tańszych odpowiedników substancji, ani prostszych rozwiązań. Jeśli wolicie od razu pokusić się na pełnowymiarową wersję znajdziecie ją najtaniej na Estyl.pl

Udało mi się Was zachęcić? A może miałyście styczność z tym bądź innymi produktami tej marki? Czuję, że wszystkie produkty John Masters warte są uwagi jednak z chęcią dowiem się czego spróbować jako następne ;)
Copyright © 2016 Porcelanowe Włosy , Blogger