kwietnia 23, 2017

Ulubieńcy ostatnich miesięcy


Nie mam tendencji do kupowania na zapas. Kupuję to, czego potrzebuję. Ale kombinuję przy tym jak koń pod górę. Odkąd poznałam świat kosmetyków naturalnych i azjatyckich spędzam sporo czasu na przeglądaniu propozycji coraz to piękniejszych i lepszych pod względem składu. 

Dlatego kosmetyki wybieram głównie patrząc na to, co da mi najwięcej radości (zresztą ta idea przyświeca mi w możliwie każdym aspekcie życia). Dobry skład i pożądane właściwości, ciekawa kompozycja zapachowa i urocze opakowanie. Można mieć wszystko na raz? No ba!


John Masters - odżywka Rozmaryn i Mięta



John Masters - odżywka Rozmaryn i Mięta, recenzja

Definitywnie spełnia wszystkie moje potrzeby. Z nawiązką. Genialny skład: 33 substancje przepięknie pielęgnujące moją wrażliwą skórę głowy. W zasadzie głównie w tym celu jej używam.

Sprawdza się cudownie w połączeniu z łagodnymi szamponami, które z zamiłowania plączą włosy. Skutecznie łagodzi przesuszenie i ewentualne podrażnienie skalpu po detergentach.

Zasłużyła na osobny post: John Masters Organic - odżywka Rozmaryn & Mięta.


Apieu - bananowy krem do rąk



Apieu - Banana Hand Cream, krem do rąk, recenzja

Wspomniany przy okazji Azjatyckich cudaczków kosmetycznych, wraz ze zgrają pand Tony Moly i Yunifangami od Moniki.

Kremik umila mi życie na codzień - skutecznie niweluje suchość dłoni bez tłustawej warstwy, której część z Was nie za bardzo lubi. O takie połączenie niezwykle ciężko, przez co darzę koncept jeszcze większym uznaniem.

Ale to opakowanie i zapach urzekły mnie najbardziej. Intensywny aromat słodkiego budyniu bananowego towarzyszy dłoniom stosunkowo długą chwilę po aplikacji. 


Lush - Dirty Styling Cream



Lush - Dirty Styling Cream recenzja gdzie kupić Lush w polsce

Lushowa guma Dirty wydobywa z moich włosów objętość, której tak bardzo brakuje mi na codzień. Daje też możliwość lekkiego podkreślenia skrętu nawet jeśli danego dnia włosy uparcie twierdzą, że są z natury zupełnie proste.

Bardzo szybko załatwia sprawę - aplikacja nie zajmuje więcej niż 2 minuty. Co prawda efekt nie utrzymuje się ekstremalnie długo na włosach niskoporowatych, ale godny skład i zapach pięknie rekompensuje mi tą małą niedogodność. Pachnie słodziutką gumą balonową.

Skład i zdjęcia efektu na moich włosach: Dirty Styling Cream + gdzie kupić Lush w Polsce


Born To Bio - dezodorant Wild Rose



Born To Bio - dezodorant Wild Rose opinie

Cudny i delikatny skład - bez aluminium i alkoholu, na bazie wody jedlnicy i szałwii. 

Zapach jest cudowny! Choć ogólna kompozycja rzeczywiście ma coś wspólnego z dziką różą to praktycznie nie użyto tu olejku różanego, którego tak nie znoszę. Aromatyczne cudo tworzą olejki eteryczne: kamforowy, z cyprysu, palmarozowy i z liści drzewa herbacianego.


The Saem - Iceland hydrating Eye Stick



The Saem - Iceland hydrating Eye Stick, opinia Cosmetic Love

Na ten moment nie wyobrażam sobie życia bez tych niedźwiadków. Z radością ratują moje oczy od zmęczenia i kiedy jestem jeszcze porannie zaspana.

Twierdzę, że chłodzą, choć nikt inny wokół mnie nie ma podobnych wrażeń. Na pewno jednak niwelują opuchnięcie, przyjemnie nawilżają i cieszą serce swoim urokiem ;)

Więcej info i zdjęć z niedźwiadami w roli głównej: The Saem - Iceland Hydrating Eye Stick.


Nature Queen - masło do ciała kokosowo- truskawkowe



Nature Queen - masło do ciała kokosowo- truskawkowe

Rozwodziłam się nad nim niedawno w poście Nature Queen skradło mi duszę. Zauroczył mnie przede wszystkim zapach (powtarzam się, ale taka maniacza tendencja) - słodziutka truskawka sprawia, że chce się nim balsamować bez przerwy.

Jestem też pod ogromnym wrażeniem faktu jak ten zapach został uzyskany. W masłowej konsystencji zawarto nasiona truskawek - to one i tylko one gwarantują ten aromat!

A Wy? Macie swoją ulubioną zgraję kosmetycznych umilaczy?
Copyright © 2016 Porcelanowe Włosy , Blogger