maja 07, 2017

Be. Loved - Tropical Island Set

O tropikalnym zestawie od Be.Loved wspominałam jeszcze w styczniowym poście. Z recenzją zbierałam się tyle czasu, że marka zdążyła już przejść rebranding, wprowadzić produkty do jednej z polskich drogerii internetowych i wycofać mój zestaw ze sprzedaży.

Słabe mam tempo. Albo Be.Loved za szybko się rozwija? Chciałam jednak dać swoim emocjom chwilę czasu na unormalizowanie, bo dosłownie zachłysnęłam się urokiem tej marki i obiektywizm nie wchodził w grę.


Be. Loved - Tropical Island Set balmy scrub, lip balm, face cream

Tropical Island Balmy Scrub


Rozpocznę od produktu, którym cieszyłam się najkrócej i - przyznam z zawodem- najmniej. Peeling o wdzięcznej nazwie Tropical Island pachnie rzeczywiście prześlicznie. Połączenie olejków z pomarańczy, kadzidłowca, mandarynki i mojego ukochanego już May Chang - to cudowny koncept. Serio - Fidżi jak się patrzy!

Ów Balmy Scrub zawiera jednak w największej mierze sole, do wyboru do koloru: z morza martwego, sól Epsom i różową sól himalajską. Jako alergik ze skórą wiecznie czymś podrażnioną (a już szczególnie po użyciu żelu pod prysznic) po aplikacji peelingu byłam w ciężkim szoku. Z jednej strony ze względu na gładkość i nawilżenie, a z drugiej.. przez ból odczuwalny w każdej partii skóry w kilka sekund po radosnym wypeelingowaniu ciała. Teoretycznie powinnam była to przewidzieć. Wiem że moja skóra nie jest perfekcyjna i wiem jak działa sól. Ale to była moja pierwsza styczność z taką jej formą.. i tak się cieszyłam z tego peelingu..

Jeśli jednak nie macie tendencji do jakichkolwiek podrażnień - polecam z czystym sercem, kompozycja jest niezwykle bogata - w nowej wersji peelingu znajdziecie masło kakaowe, shea, kokosowe, olej z krokosza i z rokitnika. Żadnych syntetyków, emulgatorów i innych zbędnych paskudztw.

Peeling Tropical Island jest aktualnie w ofercie marki choć skład nieco różni się od mojej wersji. Różnorodność soli pozostaje bez zmian, zmieniły się jednak nieco oleje i masła jednak i tak stopień nawilżenia i natłuszczenia będzie na pewno satysfakconujący. Zmieniła się też kompozycja olejków (na bardziej cytruskową), która też na pewno warta jest sprawdzenia.

Peelig dostępny na stronie producenta: Tropical Island Balmy Scrub.

Be.Loved - Winter Beauty Face Cream recenzja opinie skład

Winter Beauty Face Cream


Tego kremisia brakuje już póki co w ofercie marki. Być może powróci zimą? 

A jeśli wróci zdecydowanie warto po niego sięgnąć. Choć etykieta Winter Beauty sugeruje, że najlepiej pokusić się na niego zimową porą - jako wrażliwiec z chronicznie suchą skórą używam go również wiosną, a i latem zapewne będę po niego sięgać (wydajny jest za dwóch). 

Konystencja jest stała, co może nieco dziwić. Wbrew pozorom nie rozpuszcza się też tak łatwo pod wpływem ciepła dłoni. Dlatego używam go zamiennie ze sprawdzonym kremikiem własnej roboty - też na bazie czysto olejowej, ale o konsystencji musu. Jednak mając więcej cierpliwości i czasu na chwilę dobroci dla siebie - sięgam po niego z przyjemnością, bo podobnie jak peeling, pachnie nieziemsko.

W składzie znów - ani grama zbędnych syntetyków. Czystość surowców naprawdę cieszy serce: masło shea, kakaowe, olej z krokosza, różany, ekstrakt z granatu, olej z marchwi, z rokitnika i olejki eteryczne (wg kolejności w inci).

Winter Beauty aplikowany np. na żel aloesowy bądź inny fajny nawilżacz sprawdzi się cudownie w przypadku osób ze skórą suchą, a pewnie nawet i atopową.

Be.Loved - Tropical Island Lip balm recenzja opinie skład

Tropical Island Lip balm


W przypadku balsamu do ust twardość konsystencji zupełnie mi nie przeszkadza. Zapach jest równie śliczny jak w przypadku dwóch pierwszych pozycji. Aromat mandarynki, May Chang i pomarańczy zdecydowanie umila każdorazową aplikację.

Skład na bazie masła shea i kakaowego z bogactwem olejów (rokitnik, krokosz, konopny), ekstraktów (z granatu i maliny), gliceryny, wosku i witaminy E - naprawdę perfekcyjnie sprawuje się nawet na mocno przesuszonych ustach. Niejednokrotnie uratował mnie w zimie, a zdarza się, że i nawet teraz, wiosną sięgam po niego na noc. 

Małe cudeńko, a cieszy za każdym razem. Do tego urocze opakowanie z ciemnego szkła. 

Tropikalny balsam do ust póki co również pozostaje niedostępny w asortymencie Be.Loved jednak na stronie znajdziecie sporo innych fajnych kosmetyków.


A jeśli wolicie zamawiać w drogeriach internetowych (ja też!) to serdecznie polecam zerknąć na stronę Dom i Uroda - znajdziecie tam prawie każde cudeńko Be.Loved, ale i markę Bio2You, która mnie osobiście strasznie ciekawi, Iossi, Mokosh i minerałki Earthnicity. Za dobór marek sklep ma u mnie spory plus.

A Wy co sądzicie o Be.Loved? Słyszałyście o tej marce? Może macie coś ciekawego do polecenia?

Copyright © 2016 Porcelanowe Włosy , Blogger