czerwca 13, 2017

Lilla Mai, Nawilżający krem z filtrem UV

Kremikiem Lilla Mai chwaliłam Wam się już przy okazji postu z majowymi nowostkami kosmetycznymi. Ciekawił mnie już kilka dobrych miesięcy, aż w końcu dostałam go jako jeden z urodzinowych prezentów od przyjaciółki ♥

Dorwałam się do niego od razu i stosuję go jako krem na dzień. Jeśli i Was ciekawi co kryje się w tym pięknym pojemniczku - zapraszam do recenzji ;)

Lilla Mai - Nawilżający krem z filtrem UV recenzja blog opinie ile ma SPF

Lilla Mai - Nawilżający krem z filtrem UV


Markę poznałam już daawno temu dzięki Sayace. Dzięki niej pokusiłam się na Ekologiczny szampon rozmarynowy i muszę przyznać, że już za jego sprawką Lilla Mai zdobyła moje duże uznanie. Nie tylko ze względu na świetną oprawę graficzną, ale przede wszystkim ze względu na składy kosmetyków. Zgodnie z przewidywaniami z kremu jestem równie zadowolona jak z wcześniejszego produktu ;)

Choć z etykiety krzyczy na nas napis Krem z filtrem UV warto wiedzieć, że poziom ochrony wynosi 5 SPF. Z jednej strony to może wydawać się mało, ale z drugiej - Monika (Dermoblog) uświadomiła mnie o pewnej zależności. SPF sugeruje ile procent promieni słonecznych dotrze do naszej skóry i można to łatwo obliczyć. W przypadku, gdy krem ma 5 SPF: 100/5 = 20. Zatem 80% promieni słonecznych zostanie zablokowane, a 20% przedostanie się do skóry. Taka ciekawostka ;)

 Skład (INCI)


Lilla Mai, Nawilżający krem z filtrem UV skład INCI ile spf
Wiem, że zdjęcie jest świetnej jakości. Dla ułatwienia zostawiam linka do strony producenta, gdzie znajdziecie pełną (i czytelną) rozpiskę ;)

Lilla Mai to tak sympatyczna marka, że nawet umieszczają na opakowaniach polskie tłumaczenia zapisków inci :) Stąd nawet leniwce mogą na pierwszy rzut oka zauważyć, że krem stworzony jest na bazie hydrolatu neroli, zawiera sporo odżywczych olejów i witaminki (B5 i E).

Jeśli szukacie jakichkolwiek filtrów przeciwsłonecznych to niczego się nie dopatrzycie. Ochronę SPF dają oleje :)

Konsystencja i działanie


Lilla Mai - Nawilżający krem z filtrem UV ochrona SPF skład

Mimo braku konwencjonalnych filtrów Lilla Mai ma konsystencję jak krem z filtrami mineralnymi. Jednak w przeciwieństwie do nich nie bieli i nie jest tak tłusty. Wchłania się chwilę, bo jest dość treściwy, ale nie ma wpływu na makijaż. Po wchłonięciu nie pozostawia tłustej warstwy, w zasadzie nie jest odczuwalny.

Zgodnie z etykietą naprawdę świetnie nawilża, nawet w przypadku cery skłonnej do odwodnienia i miejscowych przesuszeń. I nawet teraz, gdy spędzam dni na pełnym słońcu aż do godzin popołudniowych nie mam najmniejszym kłopotów z suchością twarzy (choć tu warto uwzględnić, że niezależnie od pory roku zawsze używam pod krem czegoś nawilżającego jak np. żel aloesowy).

Podsumowując - sprawdza się perfekcyjnie w swojej roli i pozostawia moją skórę dobrze odżywioną. Zapewnia minimalną ochronę przeciwsłoneczną więc sprawdzi się również w zimie (choć prawda jest taka, że i tak większość z nas zabezpiecza się również makijażem, który zwykle gwarantuje dodatkową ochronę UV). Ja chcę więcej kosmetyków Lilla Mai! :D

No to mówcie czy ten lub poprzedni post zachęcił Was do wypróbowania czegoś nowego tej marki? :)
Copyright © 2016 Porcelanowe Włosy , Blogger