lipca 24, 2017

Lush, Mask Of Magnaminty! + konkurs


Ponad tydzień temu pokazywałam Wam przepiękne wnętrze czeskiego Lusha. Jeśli jeszcze nie widzieliście zdjęć - zerknijcie koniecznie, bo cieszą oczy i duszę ;D 

Wbrew pozorom nie wykupiłam wszystkiego, co było na stanie (choć oczywiście chętnie bym to zrobiła), ale postawiłam na najbardziej osławione pozycje, które nie są dostępne w Polsce (czyt. na allegro).

Jedną z najbardziej znanych maseczek jest, zdaje się, właśnie Magnaminty. Świeże maseczki mają dość krótki termin przydatności - ta jest wyjątkiem. A że nie jestem nazbyt regularna w maseczkowaniu ta opcja wydawała się najlepszą. Czy rzeczywiście..?


Lush, Mask Of Magnaminty


Po raz pierwszy nałożyłam ją w dość upalny i duszny dzień. W takie dni nawet moja wiecznie przesuszona twarz nie czuje się komfortowo. Świeci się, lepi, jest nieprzyjemna.. Po nałożeniu maseczki wszelkie nieprzyjemności znikają. Po kilku minutach skóra jest schłodzona i lekko ściągnięta. 

Zalecany czas użytkowania to 5-10 minut, ale ten efekt przyjemnego chłodzenia zatrzymuję zawsze znacznie dłużej. Po prostu sobie z nią siedzę... aż zaschnie na amen. Nie jest to jednak efekt, który dają glinki - pomimo tego że po dłuższym czasie zastyga, nie ściąga twarzy, cały czas czuję się w niej komfortowo. Podobnie ze zmywaniem jej ze skóry - wystarczy letnia woda i maska schodzi bez kłopotów.

Efekt po to przede wszystkim oczyszczona skóra. Wydaje mi się też, że nieco gładsza. Maska nie daje nawilżenia, bo nie temu ma służyć, ale też - moim zdaniem - nie przesusza nadmiernie nawet bardziej wrażliwej i suchej twarzy. A sięgam po nią częściej niż co tydzień.. :) Spodziewałam się nawet, że tuż po ściągnięciu maski będę musiała nawilżać cerę dość intensywnie. Wystarcza jednak tonik aloesowy i po kilku chwilach uczucia ściągnięcia skóra jest już znormalizowana.

Strasznie polubiłam działanie Magnaminty. Na lato - to jest perfekcyjna opcja ♥



Skład (Inci)


Maseczka bazuje na miodzie. O zaletach oczyszczania skóry tym składnikiem pisała jakiś czas temu Sayaka. Mamy tu też zieloną glinkę i bentonit, które detoksykują, mineralizują i wchłaniają nadmiar sebum.

Puder z fasoli jest dla mnie ciekawostką jako że jeszcze nie spotkałam się z czymś takim w kosmetykach. Ale to Lush.. :D I jest też ekstrakt z wiesiołka.

Zapach nadaje głównie olejek miętowy. Ale spokojnie - sama nie znoszę tego aromatu w kosmetykach, a jednak w tym przypadku pozostałe dwa olejki trochę równoważą tą kopozycję. Dzięki olejkowi z kwiatu aksamitki i ekstraktowi z wanilii zapach jest miętowo - słodki i bardzo przyjemny :)


Konkurs!


Jedną maseczkę Magnaminty przywiozłam dla Was. Jak wspominałam na początku - jej data ważności jest znacznie dłuższa niż wszystkich produktów Lushowych bazujących na sokach i składnikach kuchennych. Wciąż jednak jest to termin dość krótki. Więc i konkurs będzie żwawy.

Wystarczy, że wypełnicie googlowy formularzyk. Jedynym obowiązkowym aspektem jest odpowiedź na pytanie: Jaki kosmetyk służy Ci najlepiej letnią porą?

Jeśli zdecydujecie się spełnić również dodatkowe kryteria oczywiście będzie mi przesympatycznie ♥



Na wysłanie odpowiedzi konkursowej macie czas do 4.08.17. Wyniki postaram się zamieścić max do końca weekendu (tj 6.08), żeby jak najszybciej wysłać nagrodę ;)

Czas start!

Ps. wciąż trwa konkurs na gadułę miesiąca: Lush, D`Fluff - Strawberry Shaving Soap


EDIT (09.08):
Wybaczcie proszę obsuwkę czasową, ale wybór naprawdę nie był łatwy.. tym razem nie mogłam nawet liczyć na wsparcie w decyzji, bo mój mężczyzna nie rozumiał większości rzeczy, o których mówiłyście i po przeczytaniu trzech pierwszych zgłoszeń uciekł w panice..

Tym oto sposobem, po dłuuugim namyśle wybrałam odpowiedź:

Chanceleee


Miałam zamiar uzasadnić ten wybór, ale treść jej odpowiedzi na pytanie konkursowe jest w zasadzie w całości zawarta w jej najnowszym poście ;) 

Wszystkim Wam najpiękniej dziękuję za udział i za adnotacje w części "dla mnie" również ♥ (Basia, też lubię jak się mnie poprawia :D ; Kher - tytuł oficjalnie przyznany! :D)

Do następnego konkursu! ;D ♥♥

Copyright © 2016 Le Bleuet Blog , Blogger