maja 16, 2018

Obecna pielęgnacja twarzy


Ostatni post tego typu pojawił się w lutym. Przez ten czas miały miejsce pewne podmianki, a i potrzeby skóry nieco się zmieniły zważywszy na stosunkowo nagłe lato.

Wiem też, że kilka produktów z nowości Was interesuje, a coś mi ostatnio z recenzjami bardzo pod górę.. ;)


Oczyszczanie twarzy


Żel Avalon z witaminą C pokochałam od pierwszego użycia - działa łagodnie, ale skutecznie i każdorazowo umila oczyszczanie twarzy cytrusowo - witaminowym zapachem. Niby nic, a jednak poranki jakieś takie żwawsze się wydają ;) 

Zbalansowany skład, dodatkowo bogaty w ekstrakty, usuwa wszelkie zanieczyszczenia bez efektu nadmiernego ściągnięcia twarzy i jakiegokolwiek dyskomfortu. Brzmi pewnie trochę jak z reklamy, ale naprawdę nie wiem czego więcej mogłabym wymagać od żelu do twarzy. No może tylko tego, żeby nie psikał po ścianach i twarzach tak wprost. Z tym miewa kłopoty.

Żel Acure rozjaśniający, jak słusznie zauważyła ostatnio Gosia (Krytyk Kosmetyczny), w działaniu jest w zasadzie bardzo podobny do Avalonowego jednak zapachem nie dorasta mu do pięt. Czuję w nim drzewo herbaciane, co jest szczególnie irytujące bo nie widzę go w składzie (?!). 


Chusteczki Benecos to obecnie chyba najlepszy wybór z łatwo dostępnych produktów tego typu. Nie są tak tępe jak Alterra, a w porównaniu z opcjami typowo drogeryjnymi składowo wypadają o niebo lepiej.

Na początku są odrobinę za mocno nasączone, przez co jak coś wpływa do oka to raczej nie należy do przyjemnych, ale z czasem robią się całkiem w porządku. Nie zwalają z nóg, ale w tej cenie, z tym składem i z tą dość łatwą dostępnością są jak najbardziej godne polecenia.

Chęć posiadania szmatki muślinowej The Body Shop zasiała we mnie Agnieszka. Używam jej co prawda jak sobie przypomnę czyli najczęściej co kilka dni, ale cenię sobie ten koncept i uważam go za całkiem sensowny.

Szmatka jest jak najbardziej pomocna przy codziennym oczyszczaniu, ale jednocześnie wyraźnie wpływa na wygładzenie skóry twarzy. Może to zabrzmieć dziwnie, ale samo jej użytkowanie jest straszliwie satysfakcjonujące!


Tonizacja 


Do tonizacji służy mi obecnie Avalon z koenzymem Q10. Jest nieco specyficzny.. choćby dlatego, że się pieni. I pozostawia delikatnie lepką powłoczkę. Jednak ku własnemu zdziwieniu do piany szybko się przyzwyczaiłam, a i takie poczucie lepkości nigdy nie stanowiło większego problemu (do pewnych granic rozsądku).

Więc zdecydowanie da się go lubić, szczególnie wziąwszy pod uwagę fajny skład. Ja lubię. I polecam jeśli przemawia do Was zapach pod tytułem cytrusowa lawenda ;)


Serum & Hydrokuracja 


Orientanie powinnam wkrótce poświęcić osobny post. Wspominałam już o swoim wrażeniu, że produkty tej marki są jakby każdy z innej beczki? Zwykle w przypadku danej marki można znaleźć pewne spójne cechy. Choćby zapachy. Ale nie tutaj. Na przykład krem pod oczy pachnie delikatnie, białymi kwiatami, pianka do mycia twarzy - męską kompozycją z paczuli, peeling do twarzy - kremowo z nutami owocowymi.. a Hydrokuracja z Szafranem - mocnym kadzidłem. 

Da się jednak przywyknąć. Hydrokuracja ma formę pomarańczowego żelu, który początkowo pozostawia lepką warstwę, ale po pewnym czasie wchłania się zupełnie i pozostawia skórę przyjemnie odżywioną. Kremu praktycznie nie trzeba tu aplikować, ale niweluje przejściowe poczucie lepkości.

Serum Vianka z witaminą C jest znacznie bardziej lepkie i tu bez kremu aplikowanego na wierzch może być już ciężej. Przy pierwszych użyciach miałam wrażenie, że nakładam na twarz klej, który potem ściąga mi twarz. Mocniej odżywczy krem (czyt jeden z poniższych) załatwia ten problem i serum wchłania się bez zarzutów.

Przyznam, że nie spodziewałam się po nim cudów, a jednak całkiem go polubiłam! Wciąż jeszcze jest za wcześnie, by mówić o konkretnych efektach, ale codzienne użytkowanie szybko stało się bardzo przyjemne i całkiem możliwym jest, że serum zostanie oficjalnie uznane za godne polecenia ;D



Kremy do twarzy


Kremy nie są moim stałym elementem pielęgnacji, a jednak tymi dwoma zdecydowanie polecam się zainteresować.

Krem Collagen Boost Mayka miał już swoją recenzję więc więcej ochów, achów i szczegółów możecie przeczytać pod linkiem. Straszliwie go lubię i wcale nie przesadzę mówiąc, że to najlepszy krem jaki w życiu miałam. Konsystencja jest dla mnie idealna - nie za lekka, ale i nie na tyle ciężka, by skóra dusiła się pod warstwą kremu, działanie - podobnie, skóra jest gładka, odżywiona, ukojona, a wszelkie przebarwienia czy zaczerwienienia zdają się znikać odrobinę szybciej. Nawet zapach w dalszym ciągu podziwiam i uwielbiam!

Krem Dr Organic kokosowy zawdzięczam Gosi. Bardzo się cieszę, że trafił w moje ręce, bo również zdaje się wpisywać w większość moich twarzowych potrzeb. Jest naprawdę mocno odżywczy. Nawet dla mnie (a przecież zwykle marudzę, że mi za mało treściwości w kremach!). Tak więc ten konkretny krem stosuję wyłącznie na noc. Pierwszy raz w życiu zgodnie z zaleceniem producenta :D 

Zapach oczywiście skierowany jest do fanów aromatów kokosowych, z kolei działanie - do wszystkich, którzy mają kłopoty z miejscowymi przesuszeniami, ogólnie suchą skórą lub tych, którzy po prostu chcą zafundować skórze porządną dawkę odżywienia. Ze wszystkimi powyższymi kwestiami radzi sobie godnie!



Andalou, Avo Cocoa 


Małe mistrzostwo świata polecane przez Anulę - maseczka Avo Cocoa Andalou, która wygląda i pachnie jak czekolada! No przecież to jest pomysł genialny - odżywienie dla skóry, a dla zmysłów relaks i przyjemność. 

Jeśli chodzi o działanie to szczególnie zauważalne i najprzyjemniejsze jest poczucie wygładzenia skóry twarzy. Zgodnie z obietnicą producenta cera jest miękka, a nawet wydaje się dość dobrze oczyszczona, choć wcale nie w tym celu została stworzona. Nie zauważam, co prawda, obiecanego efektu dogłębnego odżywienia i blasku, ale muszę przyznać, że w momentach, gdy moja cera ma się gorzej, a wszelkie niedoskonałości zaczynają być irytujące - maseczka ratuje sytuację i poprawia stan skóry. A ten efekt znacznie bardziej sobie cenię. 


Tymczasem opowiadajcie - jak u Was obecnie wygląda pielęgnacja skóry? 
Jakieś zmiany? Nowości? Hity, które koniecznie trzeba sprawdzić? :)

Copyright © 2016 Le Bleuet Blog , Blogger