czerwca 04, 2018

Andalou, czekoladowa maseczka Avo Cocoa

Do zakupu maseczki Avo Cocoa Andalou zmusiła mnie Anula. Tak. Gadka szmatka, hasło czekoladowa maseczka, spojrzenie na recenzję i pozamiatane. Jeśli obecnie zakup tej maseczki w Waszym przypadku nie wchodzi w grę to -uczciwie ostrzegam- nawet nie czytajcie. Ani mojej recenzji, ani Anuli. 

Andalou, Avo Cocoa - Age Defying recenzja blog

Andalou, Avo Cocoa - Age Defying


Zacznijmy od tego, że nakładanie maseczki to czysta, dziecięca radość. Bo które dzieco nie lubi bezkarnie upaprać się czekoladą po uszy? (co prawda zarówno ja jak i moja przyjaciółka preferowałyśmy markery jeśli chodzi o malowanie twarzy, ale normalniejsze dzieci pododobno przejawiają nieco łatwiej usuwalne umiejętności artystyczne). Maseczka Andalou to ewidentnie produkt, który uwzględnia wewnętrzne dziecko w dorosłej kobiecie.

Z taką czekoladą na twarzy można sobie siedzieć ile dusza zapragnie i zapewniam, że jest to najczystsza przyjemność. Nic nie zasycha, nie szczypie, po prostu pachnie, odpręża i pielęgnuje skórę. Producent zdaje się być w pełni świadomym, że nikt takiej maseczki po 10 minutach zmyć chciał nie będzie i zadbał o to, by nawet przy długotrwałym użytkowaniu nie pojawiały się żadne najmniejsze skutki uboczne.

Maseczkę stosuję przede wszystkim w momentach, gdy skóra potrzebuje porządnej dawki regeneracji, kiedy mam ogromną ochotę się zrelaksować albo gdy chcę pozbyć się wszelkich suchych skórek i miejscowych przesuszeń na rzecz wygładzonej i jednolitej cery. Sprawdza się pięknie na przykład w momentach, gdy jakieś zmiany alergiczne tudzież ranki za nic nie chcą się zagoić i zniknąć - czasem wręcz mam wrażenie, że skóra traktuję maseczkę jako impuls, że należy wreszcie podjąć jakąś próbę samonaprawy. 

Andalou, Avo Cocoa - Age Defying skład INCI recenzja

Skład (Inci)


Dwa pierwsze składniki maseczki to sok z aloesu i czyste kakao (a wersja z kwasem glikolowym już w ogóle jest mega, bo ma na przodzie dyniowe puree!). 

Funkcję odżywiającą skórę pełnią tu masła (shea i kakaowe) i oleje (słonecznikowy, z awokado i jojoba). Tradycyjnie są też komórki macierzyste roślin i ekstrakty: z trzciny cukrowej, kawy i białej herbaty. A jako, że maseczka skierowana jest dla skóry dojrzałej w składzie znajdziecie też koenzym Q10 w połączeniu z witaminą E, z którą działa w pięknej symbiozie.

Podsumowując: bardzo polecam! Zarówno pod względem maksymalnej przyjemności z użytkowania jak i w kwestii działania. Andalou robi robotę. Po raz kolejny :)

Znacie markę? Mieliście coś?
Czy dopiero nabraliście ochoty na jej sprawdzenie i zaczniecie od czekoladki? ;)
Copyright © 2016 Le Bleuet Blog , Blogger